Robert Hallock z AMD wywołał kilka dni temu prawdziwą burzę sugerując, że Nvidia stosuje nielegalne praktyki zmuszając współpracujących z nią deweloperów do tworzenia gier w taki sposób, by te działały znacznie gorzej na Radeonach. Problemem jest program Gameworks, w ramach którego twórcy otrzymują technologie opracowane przez Nvidię, które umożliwiają dodanie do produkcji różnorakich efektów graficznych. Niestety jest to rozwiązanie zamknięte, które na dodatek ogranicza możliwości programistów do poprawy wydajności (optymalizacji) za pomocą sterowników.

Teoretycznie każdy może uzyskać pomoc ze strony Nvidii w zakresie funkcjonowania Gameworks, ale w rzeczywistości Nvidia robi wszystko by wydajność akceleratorów AMD była niższa a dostęp do wsparcia mieli tylko współpracujący z nią deweloperzy. Tak przynajmniej twierdzi koncern z Sunnyvale.

A co na to Nvidia? Otóż Cem Cebenoyan, pracownik tej firmy, w wywiadzie dla Forbes stwierdził, że AMD mija się z prawdą, a Nvidia nie ucieka się do brudnych sztuczek. Dostęp do bibliotek mają wszyscy zainteresowani, a pomoc udzielana deweloperom nie wiąże się z żadnymi narzucanymi na nich ograniczeniami. Na wczesnym etapie prac zespół inżynierów pomaga deweloperom w doborze i implementacji efektów, a potem dba by te funkcjonowały w sposób optymalny na kartach z rodziny GeForce, ale nic ponad to.