Często mówi się, że techniczne rozwiązania antypirackie (DRM) mogą zrobić więcej problemów niż przynieść pożytku. Nie ma w tym nic dziwnego, bo rozwiązania są z zasady nastawione na ograniczenie funkcjonalności. Problemy nasilają się szczególnie wówczas, gdy na rynek wchodzi nowe obiecujące rozwiązanie...

Android Wear ma problem z DRM


Na ten właśnie problem natrafił Android Wear - system Google przeznaczony dla urządzeń noszonych na użytkowniku (tzw. wearables). Teoretycznie Android Wear powinien nam pozwalać na korzystanie z podobnych aplikacji jak te, które są dostępne na smartofnie. Problem w tym, że aplikacje płatne są chronione rozwiązaniem DRM o nazwie App encryption. Z punktu widzenia "zwykłego użytkownika" ta forma DRM jest najczęściej niezauważalna.

Niestety jak ustalił serwis Android Police, rozwiązanie App encryption uniemożliwia instalowanie płatnych aplikacji na smart-zegarkach z Androidem. Wynika to z faktu, że instalacja aplikacji na zegarku odbywa się za pośrednictwem smartfona. Najpierw aplikacja instalowana jest na telefonie, a dopiero potem komponent Android Wear jest przesyłany z telefonu na zegarek za pomocą Bluetooth.

Wszystko wskazuje na to, że urządzenia z Android Wear nie potrafią instalować aplikacji z zaszyfrowanych paczek. Na chwilę obecną deweloperzy mogą obejść problem, udostępniając aplikację za darmo. Tymczasem Google ma problem do rozwiązania. Jest on znany od niedawna, ale z pewnością będzie jedną z pierwszych rzeczy do naprawienia w Android Wear (zob. Android Police, Paid Apps Cannot Be Installed On Android Wear, Play Store Encryption Likely At Fault).

DRM kontra funkcjonalność


Jest w tym wszystkim coś symbolicznego. Android Wear to nowinka. W ogóle rynek tzw. wearables to nowość, a już obserwujemy jakieś problemy z DRM.

Google z pewnością załata tę dziurę, ale niesmak pozostanie i skłoni nas do refleksji. Wraz z rozwojem rynku wearables obserwujemy rozwój tzw. internetu przedmiotów. Liczba inteligentnych urządzeń wokół nas może w przyszłości szybko wzrosnąć. Już nie tylko nasze smartfony i tablety, ale żarówki, toalety i pralki mogą okazać się urządzeniami, które będą kopiować różne informacje i udostępniać nam aplikacje i treści. Najwygodniej będzie, jeśli te urządzenia będą mogły swobodnie kopiować i rozpowszechniać informacje. Niestety nie wszystkim będzie to odpowiadało. Żarty o krześle z DRM można odebrać jako prorocze.