Ekran wyboru przeglądarki - element, który w Windows towarzyszył nam przez kilka ostatnich lat. Spotykaliśmy się z nim zawsze po instalacji systemu operacyjnego lub po zakupie nowego komputera z okienkami. Po pierwszym uruchomieniu i nawiązaniu połączenia z siecią byliśmy uprzejmie proszeni o wybór domyślnej przeglądarki internetowej.

Tymczasem element ten znika z Windows, gdyż Microsoft już go nie potrzebuje. Zgadza się, gdyż ekran wyboru przeglądarki wcale nie był miłym gestem ze strony giganta z Redmond i tak naprawdę został wymuszony przez Unię Europejską, która w 2009 roku nakazała Microsoftowi stosowanie takiego rozwiązania w Windows przez pięć kolejnych lat. Okres ten właśnie upłynął, a więc Microsoft dosyć szybko rozstał się z tym elementem. Ekran wyboru przeglądarki znika z Windows już na dobre. To oznacza, że gigant z Redmond już nie będzie podpowiadać nam, na jaką przeglądarkę internetową możemy zamienić Internet Explorera. Usunięto także informacje ze strony http://www.browserchoice.eu. Znajdziemy tutaj teraz tylko krótki komunikat o zawieszeniu witryny. Microsoft ponadto uprasza o szukanie informacji na temat innych przeglądarek internetowych na stronach ich producentów. Nie podając oczywiście żadnych, konkretnych adresów www.

Domyślamy się, że Microsoft tylko czekał na to, aż będzie mógł pozbyć się ekranu wyboru przeglądarki z Windows. Wszak w ten sposób musiał "reklamować" programy konkurencji, a tymczasem udział Internet Explorera spadał. Tak na marginesie, ciekawe, czy wraz z pozbyciem się ekranu wyboru przeglądarki, zła passa dla IE się skończy? O tym przekonamy się z czasem.

Ekran wyboru przeglądarki obecny był w okienkach Microsoftu przez 5 lat. Okazuje się jednak, że przez ten czas nie obyło się bez wpadek. Największą z nich jest wyparowanie tego elementu systemu w Windows 7 z dodatkiem Service Pack 1. Miało to miejsce w okresie od maja 2011 do lipca 2012. Błąd zauważono dopiero z czasem (ponadto donos w tej sprawie został zgłoszony rzekomo przez Operę Software i Google). Gigant z Redmond tłumaczył się wtedy błędem technicznym, który z czasem usunięto, ale Komisja Europejska pozostała nieugięta i wymierzyła karę w wysokości... 561 milionów euro! To dało łączną sumę kar (nałożonych od 2004 roku) w wysokości ponad 3 mld dolarów.