Autor strony był zaskoczony skalą działań, jakie podjęto, by go zatrzymać. Politycy nie przepadają za krytyką ich rządów i choć "pełnoprawna cenzura" to domena Chin, również w naszym kraju nie wszyscy internauci mogą spać spokojnie.

Przekonał się o tym 25-letni twórca witryny Antykomor.pl, która publikowała złośliwe fotomontaże i filmiki związane z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Po tym jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego o szóstej rano wkroczyła do jego domu, zawiesił on działalność witryny, która obecnie zawiera wyłącznie oświadczenie.

Czytamy w nim między innymi: Serwis AntyKomor.pl był swego rodzaju karykaturą, a ta nie zawsze jest wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości, która nas otacza, ponieważ koncentruje się na brakach i mankamentach opisywanej postaci. Satyra to krytyka tego, co ja uznałem za złe, naganne lub żałosne i uważam, że miałem do tego pełne, nieskrępowane prawo.

Autor witryny pisze również, że nigdy nie namawiał do nienawiści na tle poglądowym czy innych złych uczynków ani nie znieważał prezydenta. Pomimo to ABW zabezpieczyło jego komputer i nośniki danych, które posiadał w domu, by zbadać dokładne okoliczności sprawy. Jak zaznacza prokurator Katarzyna Tomczyk: Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.

Za "publiczne znieważenie prezydenta RP" artykuł 135 par. 2 Kodeksu karnego przewiduje do 3 lat więzienia. Trudno jednak wskazać granicę między krytyką i satyrą a działaniami, które mają na celu wspomniane znieważenie.

[Adrian Nowak]