Tłumaczenie mowy w czasie rzeczywistym jest dostępne jako funkcja Skype. Takie technologie istniały już wcześniej, ale wprowadzenie ich do tak popularnego produktu nie jest bez znaczenia.
Już w maju tego roku Microsoft przedstawił tłumacza głosowego w Skype, który tłumaczył tekst mówiony w czasie rzeczywistym z języka angielskiego na niemiecki i odwrotnie. Technologia miała się pojawić na rynku do końca tego roku i ta zapowiedź została zrealizowana.

Skype Translator


Przedwczoraj Microsoft ogłosił udostępnienie wczesnej wersji Skype Translator. Umożliwi ona głosowe rozmowy z tłumaczem, ale tylko w językach hiszpańskim i angielskim. Będzie też możliwe tłumaczenie rozmów tekstowych i tutaj liczba obsługiwanych języków będzie wynosiła aż 40. Skype Translator będzie dostępny dla użytkowników urządzeń z Windowsem 8.1, ale wcześniej trzeba poprosić o zaproszenie na stronie Microsoftu. Microsoft twierdzi, że wypróbowywał już to rozwiązanie w szkołach.

Uczenie maszynowe - istotny składnik


Za tym produktem czai się zaawansowana technologia. Trzeba do niej włączyć nie tylko rozpoznawanie mowy i automatycznego tłumacza, ale także technologie uczenia maszynowego. Ambicją Microsoftu jest nie tylko tłumaczenie tekstu, ale także wyłapywanie niuansów, rozpoznawanie powszechnych błędów i kolokwializmów, uwzględnianie w tłumaczeniu czynników kulturowych. Właśnie tutaj potrzebne jest uczenie maszynowe.

Microsoft przyznaje, że jego tłumacz "uczył się" języków korzystając np. z tłumaczonych stron czy napisów w filmach. Pozwala to na tworzenie modeli statystycznych dotyczących używania określonych słów w określonym kontekście. Poza tym ten tłumacz analizuje kolejne rozmowy. Na blogu Skype czytamy, że uczestnicy testów Skype Translatora są wyraźnie informowani, że rozmowa będzie nagrywana i wykorzystana do usprawniania zarówno tłumaczeń jak i technologii rozpoznawania mowy.

Film poniżej mówi o tej technologicznej stronie Skype Translatora.


Może nie przełom, ale...


Trzeba podkreślić, że tłumacze rozmów mówionych istnieją nie od dziś. Tłumaczenie mowa-mowa pojawiło się już dawno temu w Androidzie. W 2012 roku Dziennik Internautów pisał o aplikacji VoiceTra4U-M, która umożliwia tłumaczenie podczas rozmowy telefonicznej i bezpośredniej. Ta aplikacja obsługiwała 23 języki i umożliwiała prowadzenie rozmowy nawet 5 osobom. Była testowana do precyzyjnych tłumaczeń w wąskich dziedzinach, tak więc pod pewnymi względami wyraźnie przewyższała wczesnego Skype Translatora.

W roku 2013 Facebook kupił firmę Mobile Technologies, twórcę tłumacza Jibbigo z rozpoznawaniem mowy. Domyślano się wówczas, że Facebook może zintegrować tę technologię z własnymi rozwiązaniami do komunikacji, dokonując przełamania barier językowych w internetowych społecznościach.

...istotny krok


Skype Translator nie jest więc ogromnym przełomem, ale może stanowić impuls do pobudzenia rynku tego typu automatycznych tłumaczy. Skype jest bardzo popularnym komunikatorem i to może wpłynąć na powszechniejszy dostęp do technologii tłumaczeń. Oczywiście trzeba też brać na poprawkę, że Windows 8.1 nie jest jeszcze najpopularniejszym systemem operacyjnym, ale z drugiej strony jego popularność konsekwentnie rośnie.

Prędzej czy później dojdzie do tego, że automatyczne tłumaczenie mowa-mowa nie będzie na nas robiło wrażenia. Wówczas zacznie się rynkowa walka o jakość tłumaczeń i rozpoznawania mowy. Produkty będą coraz lepsze, a my wszyscy coraz rzadziej będziemy odczuwać potrzebę uczenia się języków obcych. Wreszcie ktoś wpadnie na pomysł, aby wyrzucić ze szkoły języki obce i zacząć uczyć dzieci korzystania z automatycznych tłumaczy. Będziemy mówić, że "kompetencje informacyjne" są ważniejsze niż wkuwanie słówek na pamięć i w ten sposób ludzkość przejdzie na wyższy poziom rozwoju(?).

W tym kontekście warto odnotować, że Skype może służyć także do uczenia się języków. Wystarczy w tym dotrzeć do jakiegoś obcojęzycznego staruszka, który ma czas żeby pogadać.

[Marcin Maj]