Głównym powodem tej zmiany są gwałtownie rosnące koszty pamięci i ogólna presja na podzespoły półprzewodnikowe. Popyt na DRAM i inne rozwiązania pamięciowe, kluczowe dla wydajności nowej generacji konsol, jest dziś napędzany przede wszystkim inwestycjami w centra danych AI oraz rozwojem sztucznej inteligencji. W praktyce oznacza to, że duża część dostępnej produkcji trafia do infrastruktury serwerowej, co ogranicza dostawy pamięci dla producentów sprzętu konsumenckiego i podnosi ceny komponentów. Takie warunki rynkowe stawiają Sony przed trudnym wyborem: albo przyjąć wyższe koszty produkcji i w efekcie zwiększyć cenę detaliczną konsoli, albo opóźnić premierę aż do momentu, gdy sytuacja z dostępnością i cenami pamięci poprawi się. Przedłużenie cyklu PS5 i jego wariantów byłoby historyczne. Gdyby PS6 zadebiutowała dopiero w 2029 roku, seria piątej generacji trwałaby niemal dziewięć lat, co byłoby najdłuższym odstępem między generacjami w historii marki.
Analitycy zwracają też uwagę, że problem dotyka całą branżę elektroniki użytkowej. Inni producenci, jak Nintendo Switch 2, również rozważają korekty strategii cenowej lub harmonogramu wydawniczego, by poradzić sobie z podobnymi wyzwaniami. Sony na razie oficjalnie nie potwierdziło zmian w harmonogramie PS6, ale tempo, w jakim rosną koszty pamięci i jak dominujący staje się segment AI w rynkowej puli zasobów, sprawia, że przesunięcie premiery konsoli kolejnej generacji staje się scenariuszem coraz bardziej prawdopodobnym.