Bardzo burzliwy i kontrowersyjny temat ACTA powrócił do Komisji Europejskiej. Cenzurowanie internetu wciąż wraca jak bumerang i jest jak najbardziej aktualnym tematem. Dokument Komisji zawiera szereg propozycji, które mogą znacząco ułatwić dostęp do treści internetowych, ale między tymi postanowieniami jest coś jeszcze, na co należy zwrócić uwagę.

Jak podaje Gazeta Prawna, dwudziestostronnicowy dokument Komisji Europejskiej zakłada ujednolicenie rynku cyfrowego. Działania rozpoczęto od analizy przepisów dotyczących transgranicznego handlu internetowego. Poddany konsultacjom dokument zakłada m.in.zniesienie ograniczonego dostępu do usług internetowych wynikających z położenia geograficznego kraju. Miałoby to niejako poskutkować dostępem do usług czy towarów zarezerwowanych dotychczas tylko dla mieszkańców danego obszaru (kraju, regionu).

Gazeta Prawna podkreśla, że - jak się okazuje - oprócz tych optymistycznych wizji pojawiają się również fragmenty sugerujące cenzurę internetu. Komisja Europejska bierze pod uwagęnałożenie na dostawców usług internetowych obowiązku kontrolowania umieszczanych w sieci informacji, w tym ze szczególnym naciskiem na te dotyczące praw autorskich.

Są to postanowienia zbliżone do tych zawartych w bardzo głośnej sprawie podpisania przez Polskę umowy ACTA w 2012 roku.

Przypomnijmy, jak wyglądał spór sprzed trzech lat. Organizacje pozarządowe wystosowały list do ówczesnego premiera Donalda Tuska z prośbą o zaniechanie działań na rzecz postanowienia. W styczniu 2012 roku bez przeprowadzenia konsultacji ze stronami zainteresowanymi przyjęto uchwałę w sprawie umowy. Poskutkowało to dwudziestoma wirtualnymi atakami, do których przyznała się grupa Anonymous, sprzeciwiając się tym samym postanowieniom umowy ACTA.

- Można już korzystać ze stron internetowych sejmu, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, natomiast nadal nie działają strony internetowe kancelarii premiera oraz Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Przez chwilę wieczorem nie działała strona Kancelarii Prezydenta. - można było przeczytać na łamach Wirtualnej Polski w materiale z 23 stycznia 2012.

Tego samego dnia Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych oficjalnie zarekomendował niepodpisywanie traktatu, uznając ACTA za niebezpieczne dla praw i wolności określonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Uzasadnia to m.in. tym, że porozumienie ACTA daje nowe możliwości wymiany informacji między organami ścigania z różnych krajów oraz podsumowując: Można więc domniemywać, że mimo braku formalnych obowiązków wobec władz publicznych, policja zostanie de facto zobowiązana do działania na podstawie konwencji ACTA.

24 stycznia kilkadziesiąt polskich stron internetowych utrudniało dostęp do swoich witryn, rozpoczęła się przelewająca się przez wiele miast fala protestów i pikiet przeciwników umowy. Podczas największego zgromadzenia w Krakowie zjawiło się15 tysięcy osób. Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi wywołała liczne wyrazy niezadowolenia, a temat bardzo szybko rozprzestrzeniał się w internecie.

3 lutego 2012 roku premier Donald Tusk poinformował, że podjął definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy ACTA. Dodał, że nie wyklucza "braku akceptacji" dla tej umowy. Premier przyznał, że konsultacje ws. umowy ACTA nie były pełne, bo środowiska reprezentujące interes i punkt widzenia internautów nie były właściwie reprezentowane, a konsultowano się głównie z organizacjami związanymi z nadawcami i twórcami.

4 lipca 2012 roku Parlament Europejski pogrzebał ACTA i nie wyraził zgody na podpisanie przez Unię Europejską umowy w sprawie zwalczania obrotu towarami podrabianymi.


Czy możemy obawiać się powrotu do wydarzeń z 2012 roku?

Gazeta Prawna cytuje wypowiedź posłanki i wiceprzewodniczącej Zielonych w Parlamencie Europejskim, Julii Redy:
- Fragment strategii dotyczący sieciowych pośredników i dostawców internetu jest bardzo niepokojący. Wskazuje na środki, które zamieniłyby ich w sędziów i policjantów od naruszeń praw autorskich (...). Zamiast uznać niemożność oddania prawnych aspektów w ręce prywatnych przedsiębiorstw, Komisja sama sobie przeczy i stwierdza, że usuwania legalnych treści powinno się unikać, a podstawowe prawa powinny być chronione

Reda także deklaruje, że będzie sprzeciwiać się każdemu zapisowi, który będzie miał na celu przerzucenie ciężaru podejmowania decyzji w sprawie legalności treści na prywatne podmioty. Według posłanki może to poskutkować zamienieniem pośredników w strażników i zwiększenie stopnia ich dominacji nad treściami w internecie.

Posłanka Róża Thrun podkreśla, że Komisja nie ogłosiła zamiaru wniesienia projektów legislacyjnych w tej sprawie.
Konsultacje w sprawie strategii Komisji Europejskiej zostały już zakończone. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opublikowało na swojej stronie nadesłane opinie, wśród których można dostrzec stanowiska organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (takich, jak ZAiKS). Tekrytykują proponowane przez Komisję rozwiązania dotyczącą zniesienia blokad dotyczących dostępu do treści wynikających z ograniczeń geograficznych.