Apple wypuściło na rynek najnowszą aktualizację systemu operacyjnego przeznaczonego na swoje komputery z serii Mac. macOS Sierra będzie automatycznie pobierana na wszystkie komputery, pod warunkiem, że użytkownicy nie wyłączyli wcześniej opcji aktualizacji w tle. Nie oznacza to jednak, że wszyscy posiadacze komputerów z logo jabłka będą zmuszeni do korzystania z nowej wersji oprogramowania, ponieważ o ile pobranie paczki będzie odbywać się bez ingerencji właściciela, na jej instalację będzie on musiał jednak wyrazić zgodę.

Zwrot "automatyczna aktualizacja" wielu osobom nie kojarzy się najlepiej, za sprawą głośnych afer z Windowsem 10. Firma z Cupertino postanowiła jednak dać swoim klientom więcej wolności. Po automatycznym pobraniu instalatora nowego systemu użytkownik sam może zdecydować czy oraz kiedy uruchomić ją na swoim urządzeniu.

Co ciekawe, instalator zostanie pobrany jedynie na komputery spełniające wymagania sprzętowe. Gigant zadbał również o to, aby instalator nie zapełniał dysku w sposób problematyczny. Jeśli więc użytkownik będzie dysponował małą ilością pamięci na własne pliki, automatyczny download zostanie wstrzymany. Jeśli natomiast instalator został wcześniej pobrany i niewykorzystany, a przy tym zapełni potrzebną ilość pamięci, zostanie częściowo lub kompletnie wykasowany. Posiadacze komputerów Apple będą również mogli pozbyć się tych plików sami, a później ręcznie pobrać aktualizację, jeśli zajdzie taka potrzeba.

W chwili obecnej update udostępniany jest falami losowym użytkownikom.