Zarządza bowiem treściami internautów, osiąga z tytułu udostępniania korzyści majątkowe, a najczęściej nie posiada odpowiednich licencji. IFPI chce zmian w prawie, by ukrócić praktykę niewłaściwego wykorzystywania koncepcji "bezpiecznej przystani".

"Bezpieczna przystań" (ang. safe harbor) to jeden z kluczowych terminów używanych w Digital Millennium Copyright Act, amerykańskiej ustawie regulującej sprawy z zakresu prawa autorskiego w kontekście gospodarki cyfrowej. W pewnych sytuacjach znosi ona odpowiedzialność serwisów internetowych za treści, które są za jego pośrednictwem udostępniane przez internautów. Serwisy te określane są właśnie jako "bezpieczne przystanie".

Warunki, jakie trzeba spełnić, by taki status otrzymać, to m.in. nieosiąganie korzyści majątkowych z tytułu materiałów potencjalnie naruszających prawa autorskie, jak również współpraca z ich posiadaczami. Na tej zasadzie działa chociażby wyszukiwarka Google. Innymi miejscami, które z tego statusu korzystają są także YouTube i Soundcloud. I właśnie w kontekście tych dwóch serwisów głos zabrała Frances Moore, dyrektor generalna IFPI, organizacji zrzeszającej firmy branży muzycznej.

Jej zdaniem serwisy te używają statusu "bezpiecznej przystani" w sytuacji, gdy im się on nie należy - podaje TorrentFreak. Ma to być jeden z powodów, dla których artyści, których IFPI reprezentuje, nie otrzymują wystarczającego wynagrodzenia za swoją pracę. Porównuje je ona do Spotify, który najpierw nabył licencje do korzystania z muzyki, a dopiero potem udostępnił ją swoim użytkownikom za opłatą (w postaci finansowej lub czasu poświęconego na słuchanie reklam). Serwisy takie jak YouTube tego nie robią, usprawiedliwiając się właśnie statusem "bezpiecznej przystani".

Problemem, w opinii Moore, jest fakt, że serwisy takie osiągają korzyści finansowe z tytułu odtwarzania muzyki wgranej przez internautów - wyświetlają bowiem reklamy. Dodaje ona, że koncepcja "safe harbor" powinna być uściślona, by nie dochodziło do podobnych, jej zdaniem, naruszeń prawa autorskiego.

Moore zaproponowała współpracę ze wszystkimi zainteresowanymi stronami w zakresie stworzenia odpowiednich ram dla współpracy. Jej zdaniem wszystkie serwisy oferujące zorganizowany dostęp do muzyki powinny w pierwszej kolejności postarać się o zakup odpowiedniej licencji. IFPI wyjaśnia ponadto, że o ile część treści dostępnych chociażby w serwisie YouTube podlega już umowom licencyjnym, to ich warunki nie były negocjowane w odpowiedni sposób, gdyż działo się to po fakcie ich udostępnienia. Takie sytuacje powinny zostać wyeliminowane.

IFPI będzie chciała odpowiednich zmian w prawie, by koncepcja "bezpiecznej przystani" faktycznie odnosiła się tylko do pasywnych pośredników, a nie takich, którzy treścią zarządzają i osiągają z tytułu jej udostępniania korzyści majątkowe.

[Michał Chudziński]