Walka o neutralność internetu nie ustaje. Podczas gdy w Europie ucichły obawy o utratę jednego otwartego internetu, amerykańska FCC podjęła decyzję, która jest uznawana za początek internetu dwóch prędkości.

Na przełomie marca i kwietnia do mediów na dobre wrócił temat neutralności internetu. Mówiąc najprościej, internet neutralny to taki, w którym każda informacja traktowana jest podobnie. Od lat mówi się, że telekomy chciałyby złamać neutralność sieci, wprowadzając np. lepsze traktowanie określonych stron internetowych, ale oczywiście za opłatą. Debata o neutralności sieci skupia się na pytaniu, czy ruch w internecie powinien być dzielony na lepszy (płatny) i gorszy?

W Europie debata o neutralności nieco przycichła po tym, jak Parlament Europejski przyjął pakiet przepisów telekomunikacyjnych gwarantujących częściowo neutralność. To było na początku kwietnia.

FCC pozwoli na internetowe autostrady?


Tymczasem w USA właśnie teraz przyszła pora na istotne decyzje. Tamtejsza Federalna Komisja Łączności (FCC) przedłożyła propozycje regulacji, które mają zabronić dostawcom internetu blokowania lub spowalniania dostępu do wybranych e-usług. Niestety te same regulacje mogą pozwolić telekomom na pobieranie opłat za oferowanie szybszego ruchu.
Dla wielu firm i organizacji broniących neutralnego internetu, propozycja FCC niewiele się różni od przyzwolenia na blokowanie czy spowalnianie. Ich zdaniem ostateczny efekt będzie taki sam. Ruch w internecie może być podzielony na "tanie drogi publiczne" oraz "płatne autostrady". Taki internet nie będzie prawdziwie otwarty. Mogą go zdominować korporacje, które stać na płacenie za lepsze traktowanie.

Trzeba zaznaczyć, że propozycje FCC nie są ostateczne. Zostaną one poddane konsultacjom, które potrwają do września. Ostateczne brzmienie regulacji może się zmienić i poznamy je dopiero pod koniec roku.

Neutralność zanika stopniowo


Opinii na ten temat już teraz jest wiele. Debata o neutralności jest w USA dość gorąca. Dominuje strach przed utratą neutralności, a na przeciwnym biegunie są ludzie i organizacje zapewniające, że propozycje FCC wcale nie zezwalają na "internetowe autostrady". Wreszcie są i tacy, którzy mówią, że propozycje idealne nie są, ale mogą być krokiem w dobrym kierunku.

Na koniec warto zaznaczyć, że propozycja FCC nie wprowadza dosłownie "internetowych autostrad". Problem jest raczej w tym, że ta propozycja nie zakazuje wyraźnie tworzenia tych autostrad. Co ciekawe, praktycznie już teraz jest to możliwe.

W czerwcu ubiegłego roku Dziennik Internautów wspominał, że Google i Facebook od dawna mogą mieć porozumienia z dostawcami sieci, które zapewniają lepsze traktowanie ich usług. Wspominaliśmy też o przykładach takich ofert, które nie kojarzą się z typowymi "internetowymi autostradami", ale de facto służą omijaniu neutralność sieci.

[Marcin Maj]