Od wejścia Polski do Unii Europejskiej krajowe podmioty zgłaszają coraz więcej wniosków do Europejskiego Urzędu Patentowego. W ubiegłym roku było ich ponad 470, o jedną czwartą więcej niż w 2013 roku.

- W ciągu kilkunastu lat, mniej więcej od wejścia Polski do Unii Europejskiej, notujemy stały, dynamiczny wzrost liczby zgłoszeń patentowych do Europejskiego Urzędu Patentowego (EUP) w wysokości kilkunastu procent rocznie - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Czernicki, z firmy Crido Taxand. - W ubiegłym roku polskie podmioty zgłosiły 475 wniosków. Jest to kolejny znaczny wzrost - w 2013 roku takich zgłoszeń było trochę ponad 370.

Jak wynika z danych przedstawionych przez Czernickiego, w 2005 roku wniosków do EUP było zaledwie 105. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ich liczba wzrosła prawie pięciokrotnie. Zgłoszone w ubiegłym roku patenty z Polski stanowiły mniej więcej 45 proc. wszystkich zgłoszeń z Europy Środkowo-Wschodniej. Najczęściej dotyczyły rozwiązań z zakresu biotechnologii, informatyki oraz metrologii (nauka dotycząca sposobów dokonywania pomiarów oraz zasad interpretacji uzyskanych wyników).

W liczbach bezwzględnych, na tle innych krajów tego regionu Europy, Polska jest więc liderem. Pod względem liczby wniosków na milion obywateli Polska wprawdzie plasuje się w czołówce, daleko jej jednak do liderów. Na milion mieszkańców w ubiegłym roku przypadało 12 zgłoszeń z Polski, podczas gdy z Estonii - 27. Liderem tej części Starego Kontynentu była Słowenia z wynikiem 60 wniosków na milion obywateli. Trzecie miejsce, przed Polską, zajęły Czechy.

- W ubiegłym roku w tej konkurencji po raz pierwszy w historii pokonaliśmy Węgrów. Jeżeli utrzymamy tak wysoką dynamikę wzrostu w najbliższym czasie, to uda nam się również wyprzedzić Czechy. W 2007 roku Polska zajmowała w tej kategorii dziewiąte miejsce na jedenaście notowanych krajów. Mamy więc najsilniejszą dynamikę wzrostu w regionie - zwraca uwagę Czernicki.

Prawdziwa przepaść jednak dzieli polskie podmioty i ich zachodnioeuropejskich konkurentów. W ubiegłym roku z Niemiec do EUP wpłynęło ponad 25 tys. wniosków patentowych.

- Pozycja tego kraju wynika w dużej mierze z długoletniej tradycji i wysokiej kultury w tym zakresie - tłumaczy Czernicki. -Właściwie wszelkie nowe rozwiązania technologiczne poddawane są tam analizie patentowej. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z tego, że ochrona patentowa może się przekładać na realne pieniądze, bo tak naprawdę oznacza zapewnienie sobie monopolu na stosowanie pewnych rozwiązań technologicznych, dlatego Niemcy utrzymują pozycję lidera.

W ubiegłym roku sporą niespodziankę sprawiła Holandia, z której napłynęło 17 proc. więcej wniosków do EUP niż podczas poprzednich dwunastu miesięcy. Czernicki przekonuje, że w rankingu wyraźnie można wyróżnić kraje, które mają zaawansowane technologie i zgłaszają bardzo dużo wynalazków. Liczba zgłoszeń patentowych z takich państw mniej więcej co roku utrzymuje się na podobnym poziomie.

- To pokazuje również, jak wiele Polska ma w tej sprawie do nadrobienia - uważa Łukasz Czernicki. - Otrzymanie patentu udzielonego przez EUP powoduje, że firma zyskuje realną możliwość zapewnienia ochrony swojemu rozwiązaniu technologicznemu na terytorium wszystkich krajów Unii Europejskiej oraz dziesięciu sąsiadów UE. Wchodzi w to również Szwajcaria, Turcja, Norwegia oraz kraje bałkańskie.