W Niemczech policjanci odwiedzili domy 121 osób, które miały zamieszczać materiały chronione prawem autorskim na stronie Boerse.bz. Możliwe, że w przyszłości czeka nas więcej nalotów związanych z cyberlockerami, a nie z sieciami P2P.

Policja z Kolonii ogłosiła, że ponad 400 funkcjonariuszy weszło do 121 domów na terenie całych Niemiec i była to akcja w ramach postępowania dotyczącego serwisu Boerse.bz. Sama strona Boerse.bz ciągle działa. Antypiracka organizacja GVU szacuje, że oferuje ona ponad 100 tys. plików, które zawierają filmy, książki i oprogramowanie. Te pliki udostępniane są często z naruszeniem praw autorskich.

Policjanci nikogo nie zatrzymali. Zabezpieczyli dyski i inne nośniki.

Według policji nawet 2,7 mln osób mogło pobierać materiały ze strony Boerse.bz. Policja odwiedziła osoby, które mogły udostępnić najwięcej plików. Możliwe, że są wśród nich osoby powiązane z serwisem Boerse.bz. Niezależnie od tego samo udostępnienie jest naruszeniem, a poza tym czołowi udostępniający mogli uzyskiwać niemałe prowizje za udostępnianie (według policji nawet do kilku tysięcy euro miesięcznie).

Nie tylko P2P


Sprawa jest dość ciekawa. W przeszłości słyszeliśmy o niejednym nalocie na użytkowników sieci P2P, ale nie jest żadną tajemnicą, że wciąż maleje znaczenie sieci P2P w udostępnianiu filmów i innych treści z naruszeniem prawa autorskiego. Dziś popularniejsze są te usługi, które pozwalają na pobranie treści po prostu ze strony internetowej. Z tego powodu polscy antypiraci bardzo interesują się serwisem Chomikuj.pl.

Postępowanie w sprawie Boerse.bz pokazuje, że w przyszłości wizyt policji mogą się spodziewać użytkownicy stron wykorzystywanych do udostępniania. Jest to pewna jakościowa zmiana w antypirackich działaniach organów ścigania.

Pobieranie, udostępnianie i prawo


Należy tu wspomnieć o ważnej różnicy między Polską a Niemcami. W Polsce generalnie uważa się, że pobieranie nie jest przestępstwem, że dopiero udostępnianie nim jest. Niektórzy polscy prawnicy-antypiraci kwestionują jednak ten pogląd, powołując się na wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C-435/12.

W tym wyroku Trybunał faktycznie stwierdził, że nie można zaakceptować uregulowania krajowego, które nie dokonuje żadnego rozróżnienia między kopiami na użytek prywatny sporządzonymi z legalnego źródła a tymi, które zostały sporządzone ze sfałszowanego lub pirackiego egzemplarza utworu. Prawnicy-antypiraci (tacy jak Anna Łuczak) używają tego wyroku, by sugerować, że nawet pobranie pliku z sieci może być w Polsce przestępstwem. Podchodziłbym do tych sugestii bardzo ostrożnie i radziłbym przyjrzeć się szerszemu kontekstowi wyroku ETS.

W Niemczech sprawa nie jest tak dyskusyjna. W tym kraju przepisy pozwalają na kopiowanie dzieła na własny użytek z takiego źródła, które nie jest wyraźnie nielegalne. Serwis Boerse.bz znany jest jako źródło "nielegalne", zatem w niektórych mediach pojawiają się sugestie, że mogą być podejmowane działania nawet przeciwko tym użytkownikom Boerse.bz, którzy tylko pobierali pliki.

Na obecną chwilę działania przeciwko pobierającym wydają się mało prawdopodobne. Inna rzecz, że trudno żądać dużego odszkodowania od kogoś, kto pobrał kilka piosenek na własny użytek. Działanie policji jest skierowane raczej przeciwko tym, którzy udostępniali pliki i to na dużą skalę.

[Marcin Maj]