Piloci samolotu lecącego z Monachium do Warszawy zauważyli drona zaledwie 100 metrów od swojej maszyny. Incydent miał miejsce na krótko przed lądowaniem na lotnisku Chopina.

Drony w pobliżu lotnisk mogą być niebezpieczne, ale niestety nie wszyscy piloci dronów to rozumieją. Już dwa lata temu media donosiły o pilocie linii lotniczych Alitalia, który przy podejściu do lądowania na lotnisku Kennedy'ego w Nowym Jorku zobaczył czarnego drona. Teraz podobna sytuacja miała miejsce w Polsce.

Dron 100 metrów od samolotu?


Jak donosi The Aviation Herald, należący do Lufthansy samolot Embraer ERJ-195, lecący z Monachium do Warszawy, w momencie podchodzenia do lądowania znalazł się blisko drona. Samolot był na wysokości niecałych 800 metrów w czasie podejścia do lądowania w rejonie podwarszawskiego Piaseczna. Dron znalazł się 100 metrów od niego. Piloci zawiadomili wieżę, dając do zrozumienia, że niewątpliwie widzieli drona. Samolot wylądował około 3 minuty później.

O sprawie poinformowała też Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Służba kontroli ruchu lotniczego zdecydowała o zmianie kierunku do lądowania kolejnych samolotów oraz o uruchomieniu procedury powiadomienia policji o zagrożeniu w ruchu lotniczym realizowaną na podstawie porozumienia z kwietnia 2015 r.

Policja wysłała w rejon zdarzenia śmigłowiec operacyjny oraz patrole interwencyjne. O interwencję został także poproszony śmigłowiec wojskowy, który dokonał przelotu wzdłuż osi pasa. Ani patrole policyjne, ani wojskowe nie dostrzegły drona.

- W tej sytuacji po raz pierwszy Polska Agencja Żeglugi Powietrznej skorzystała z Porozumienia z Komendą Główną Policji podpisanego 28 kwietnia 2015 roku, a dotyczącego współdziałania operacyjnego w zakresie zapobiegania zagrożeniom w przestrzeni powietrznej - dodała Prezes PAŻP, Magdalena Jaworska.

Zmiana kierunku lądowania dotyczyła ponad 20 samolotów. Policja, jak dotąd, nikogo nie zatrzymała. Osobie, która sterowała dronem, może grozić 8 lat więzienia za spowodowanie zagrożenia w ruchu powietrznym.

Problemy z amatorskimi dronami


Ten incydent może nasilić dyskusję o prawie dotyczącym dronów. Piloci amatorzy mogą sprawiać bardzo różne problemy, nie tylko powodując zagrożenie dla ruchu lotniczego, ale także przeszkadzając w gaszeniu pożarów. Pisaliśmy o tym zaledwie wczoraj. Różne problemy mogą się nasilać, bo bezzałogowców będzie coraz więcej.

W Unii Europejskiej padały propozycje dotyczące uregulowania ruchu dronów. Planowane jest stworzenie tzw. otwartej kategorii dronów, które nie będą wymagały pozwoleń, ale też nie będą mogły latać zbyt blisko lotnisk, nad ludźmi lub w innych zastrzeżonych strefach.

[Marcin Maj]