Smartfony Ara mają się pojawić w tym roku, najpierw w ramach programu pilotażowego... w Portoryko. Dlaczego akurat tam? Google najwyraźniej chce bardzo ostrożnie dobrać tę pionierską grupę konsumentów.
Już w kwietniu zeszłego roku zapowiadano, że właśnie w roku 2015 mają się pojawić pierwsze smartfony Ara. Te zapowiedzi zostały nieco sprecyzowane wczoraj na konferencji projektu Ara dla deweloperów. Ujawniono, że w drugiej połowie roku smartfony-składaki pojawią się w Portoryko. Nie będzie to jeszcze rynkowy debiut, ale program pilotażowy.

Dlaczego Portoryko?


Dlaczego Portoryko? W prasie możemy znaleźć różne wyjaśnienia. Forbes tłumaczy, że jest to kraj posiadający odpowiednio dużą bazę potencjalnych klientów, a także specjalne strefy ekonomiczne, do których Google mogłaby importować części. Forbes zauważa też, że w Portoryko działa wielu operatorów związanych zarówno z USA jak i z Ameryką Łacińską.

Inne wyjaśnienie przedstawia San Jose Mercury News. Pisze on, że mieszkańcy Portoryko bardzo intensywnie korzystają z urządzeń mobilnych i łatwo przyjmują nowości na tym rynku. Są gotowi wydawać większe kwoty na urządzenia mobilne i potrafią stać w długich kolejkach. Mercury News dowiedział się również, że przedstawiciele Google kontaktowali się z przedstawicielami rządu Portoryko już w połowie 2014 roku. Najwyraźniej Google od dawna zastanawiała się nad tym, jakie cechy powinni spełniać ci pierwsi posiadacze smartfonów Ara. Przecież te właśnie osoby będą jako pierwsze oceniać te urządzenia.

20-30 modułów na start


Wczoraj na konferencji ujawniono, że nowe smartfony mogą być sprzedawane w Portoryko ze specjalnych pojazdów, kojarzących się z pojazdami do sprzedawania jedzenia na ulicy. Podstawowy szkielet telefonu ma kosztować ok. 50 dolarów. Na starcie użytkownicy mają mieć możliwość zakupienia 20-30 różnych modułów dodatkowych z 10 kategorii.

Google kusi też nowym filmem, który sugeruje, że smartfony Ara mogą posiadać moduły stworzone z myślą o rozwiązaniach Google (na filmie widzimy kamerę z logo YouTube albo moduł ze znakiem Nest). Najwyraźniej pojawią się też moduły firm niezwiązanych z Google.

Wybór może zaszkodzić


Przedstawiciele Google przyznają, że zależy im na odpowiedniej kontroli nad programem pilotażowym. Jedną z przeszkód we wdrażaniu projektu Ara może być jego największa zaleta - szeroki wybór. Ludzie mają tendencję do wybierania wielu rzeczy naraz i późniejszego żałowania swojego wyboru. Wiadomo, że Google planuje m.in. wprowadzenie aplikacji ułatwiającej użytkownikowi dobranie odpowiednich komponentów urządzenia.

Google ciągle ulepsza sprzęt i nie ukrywa, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Jednocześnie firma myśli nad pokonaniem problemów typowo marketingowych. Klient musi jakoś ogarnąć te wszystkie moduły. Musi dostrzegać sens dzielenia smartfona na tyle elementów. Nic dziwnego, że inne projekty smartfonów składaków przewidują dzielenie ich tylko na trzy moduły. Tak jest w przypadku Puzzlephone.

[Marcin Maj]