68-latek z Wielkiej Brytanii ma zamiar wytoczyć proces Apple z powodu... utraconych zdjęć. Samo skasowanie zawartości umieszczonej na karcie pamięci każdemu może się zdarzyć, ale w tym przypadku historia jest nieco bardziej skomplikowana - to nie posiadacz iPhone'a usunął fotografie. Sprawcą całego zamieszania jest pracownik jednego z oficjalnych sklepów. Podczas próby rozszyfrowania problemu, jaki wystąpił na smartfonie klienta, po prostu wyczyścił całą jego pamięć. Jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, wydarzenie miało miejsce naprawdę i poszkodowany Deric White, żąda od firmy zadośćuczynienia w wysokości 7500 dolarów (około 30 000 złotych).

Dlaczego tak wysoko wycenił znajdujące się na iPhonie dane? Jak sam twierdzi, umieścił tam wszystkie najistotniejsze fotografie - m.in. z podróży poślubnej. Po wgraniu ich na smartfona, nie zachował żadnych kopii zapasowych i po ich utracie jak sam twierdzi "przepadły wspomnienia z ostatnich 15 lat".

Jeśli wierzyć dalszej części jego relacji, pracownik sklepu zapytał się o to, czy dokonano backupu danych dopiero po tym, gdy skasował zawartość dysku. Jeżeli sądową batalię uda się 68-latkowi wygrać, zapowiada, że raz jeszcze zabierze żonę na miesiąc miodowy.