Jeszcze w tym miesiącu Microsoft sfinalizuje przejęcie działu urządzeń mobilnych Nokii, stając się tym samym czołowym producentem smartfonów z Windows Phone. Niektórzy z Was pewnie już zacierają ręce by poinformować mnie, że przecież to i tak nie wiele w porównaniu do Samsunga czy Apple, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Teraz Microsoft będzie mógł jeszcze mocniej dopracować swój mobilny OS pod przyszłe Lumie, co pomoże mu w walce. Nim jednak gigant z Redmond położy przysłowiową "łapę" na części Nokii niezbędna jest zgoda najważniejszych regulatorów rynku, co właśnie udało się uzyskać.

Kilka godzin temu do zgody wyrażonej przez odpowiedni organ Unii Europejskiej i USA dołączyła ta wydana przez władze Chin. Tym samym na wszystkich wiodących rynkach Microsoft dostał zielone światło i może bez problemu konkurować ze swymi rywalami.

Na mocy zawartej umowy Microsoft zapłacił Nokii 3,79 miliarda euro ($5 miliardów) za infrastrukturę, oraz pracowników, a kolejne 1,65 miliarda euro (2,18 miliarda dolarów) kosztowało go portfolio technologii powiązane ze smartfonami z rodziny Lumia. Dział odsprzedany przez fińskiego producenta jest zarządzany przez dotychczasowego szefa Nokii - Stephena Elopa, który ponownie stał się częścią ekipy Microsoftu. Z punktu widzenia Microsoftu wydatek 7,2 miliarda dolarów na zakup działu Nokii, to szansa na zdobycie większych udziałów w rynku i to stosunkowo niskim kosztem, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której za fabryki, porfolio i ludzi płaci się mniej niż za Skype'a.