Jak podaje francuskojęzyczny serwis Numerama, rząd, a konkretnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych myśli nad podjęciem różnych kroków w celu zabezpieczenia obywateli przed potencjalnymi atakami terrorystycznymi. Wszystko to odbędzie się niestety kosztem wolności obywatelskiej, gdyż ostatnim pomysłem jest banowanie publicznych sieci Wi-Fi czy blokowanie protokołów, dzięki którym użytkownicy stają się bardziej anonimowi.

Lista środków bezpieczeństwa zbliża się niebezpiecznie do metod stosowanych w USA. Francuski rząd planuje bowiem też wprowadzenie rezolucji, po których wszystkie dane personalne będą gromadzone przez struktury rządowe, instalowanie modułów GPS na wypożyczanych samochodach czy wzmocnienie tzw. retencji danych, czyli gromadzenia danych telekomunikacyjnych.

Większość z nich to hipotetyczne rozwiązania, ale niektóre są naprawdę niepokojące, zwłaszcza, że pracuje nad nimi całe MSW łącznie z ministrem spraw wewnętrznych, Bernardem Cazeneuve. Wiele tych projektów dotyczy jednak głównie czasu, gdy kraj znajduje się w stanie wyjątkowym. Najważniejsze to np. zablokowanie wszystkich publicznych połączeń Wi-Fi pod groźbą kary. Teraz użytkownicy namawiani są na bezpieczne, hasłowane połączenia. Po wprowadzeniu zmian prawnych ten stan może się diametralnie zmienić.

Drugim, znacznie bardziej upiornym scenariuszem jest całkowite zablokowanie "cyfrowych sieci komunikacyjnych" we Francji. Chodzi oczywiście o sieć TOR, w której co prawda można znaleźć narkotyki, dziecięcą pornografię oraz kontrakty na zabójstwo, ale z TOR-a korzystają także dysydenci w krajach totalitarnych i tylko dzięki temu mogą przekazywać światu nieocenzurowane informacje na temat tych państw. Jak przypomina Numerama, pierwszym krajem, który zbanował TOR-a był... Iran.

Na koniec zostaje identyfikowanie aplikacji VoIP i możliwość uzyskania od dostawców wglądu w rozmowy. Krótko mówiąc: rząd będzie mógł podsłuchiwać każdego obywatela.

To wszystko nie brzmi zbyt optymistycznie, głównie dlatego, że Europa stała raczej kością w gardle takimi inicjatywom, charakterystycznym zresztą dla Stanów Zjednoczonych. Teraz jak widać czasy się zmieniają, idzie nowe, zaś kraj, którego mottem jest "wolność, równość, braterstwo" w imię tych wartości zamierza zamknąć obywateli w cyfrowym panoptykonie.