Okulary Microsoftu, za pomocą czujników, monitorować będą stan naszego ciała. Jeśli wykryją stres związany z bieżącą sytuacją, zaoferują pomoc. Czy aby na pewno jest to taki dobry pomysł?

Microsoft w styczniu zaprezentował HoloLens, urządzenie imitujące rzeczywistość wirtualną. Jego forma nie odbiegała od tego, co rynek już zna, czyli okularów połączonych z komputerem. W przeciwieństwie jednak do podobnych urządzeń, HoloLens ma pozwalać na interakcję z prawdziwym otoczeniem użytkownika, a nie tylko tym wygenerowanym, tak jak ma to miejsce chociażby w przypadku Oculus Rift. Pierwszy raz pokazano je razem z nowym systemem operacyjnym, Windows 10.

W opublikowanym właśnie wniosku patentowym Microsoftu można przeczytać, że firma zamierza jednak iść dalej. Głównym zadaniem HoloLens ma być oczywiście umożliwienie użytkownikowi sprawnej interakcji z otoczeniem oraz programami komputerowymi. Dziać się to ma za pomocą różnego rodzaju czujników, które śledzić mają wzrok, ruchy głowy czy rąk oraz rozpoznawać mowę. Ale nie tylko. HoloLens ma także mierzyć poziom stresu.

Czujniki mają badać m.in. puls, oddech, poziom potliwości, aktywność fal mózgowych czy natlenienie krwi. Po analizie tych informacji odpowiednia aplikacja powinna "wiedzieć", w jakiej kondycji jest użytkownik i czy akurat doświadcza podwyższonego poziomu stresu. Jeśli tak, ma wyświetlić w okularach sugestie lub zachęcić do skorzystania z pomocy.

Stres ten może być związany z konkretną sytuacją, w której użytkownik akurat się znajduje - np. niemożność zidentyfikowania obiektu, na którym skupiona jest uwaga. W tej sytuacji system powinien zaproponować pomoc związaną z tym akurat obiektem, co powinno zredukować poziom stresu. Tak samo powinno się dziać, gdy użytkownik bezskutecznie próbuje wykonać jakieś działanie.

Pomysł amerykańskiej firmy jest interesujący, pojawia się jednak kilka znaków zapytania. By móc ocenić, czy użytkownik doświadcza stresu, konieczne będzie zbudowanie odpowiednich algorytmów, które dokonają interpretacji danych biometrycznych. A z tymi będzie problem - każdy z nas ma bowiem inne "normy", różne kombinacje wielu czynników. Oczywiście ustalone są wartości referencyjne, w których zdrowi ludzie powinni się mieścić. Wszyscy jednak się pod tym względem różnimy.

Po drugie każdy z nas może inaczej reagować na te same sytuacje. Jedni zachowają spokój i będą szukać rozwiązania, inni z kolei będą po omacku szukać pomocy. Obie osoby mogą skorzystać na pomocy oferowanej przez HoloLens, jednak, czytając opis patentowy, bardziej prawdopodobne jest, że otrzyma ją jedynie druga osoba.

Po trzecie samo rozwiązanie może być trochę irytujące. Sugestie będą bowiem pojawiać się bez udziału użytkownika, w momencie, gdy aplikacja uzna, że pomoc jest potrzebna. Zapewne będzie można wyłączyć całkowicie tę opcję całkowicie, jednak nie taki ma być cel działania HoloLens.

Prawidłowe i nieinwazyjne działanie wymagać będzie więc bardzo precyzyjnej analizy danych napływających z czujników, a także mechanizmu uczenia się użytkownika, by rozpoznać jego różne stany. Jak faktycznie HoloLens będą działały, przekonamy się, gdy wejdą do sprzedaży i pierwsi nabywcy zaczną dzielić się swoimi wrażeniami. Daty premiery jeszcze nie ma.

[Michał Chudziński]