Reklama w internecie naprawdę została spaprana i dlatego Adblock jest taki popularny. IAB otwarcie to przyznała i zaproponowała stworzenie LEAN - alternatywnego standardu lekkich reklam.

W ostatnim czasie branża reklamowa i wydawnicza zaczęła bardziej otwarcie walczyć z narzędziami do blokowania reklam. Przykładem może być decyzja Washington Post, by blokować czytanie z Adblockiem. Tymczasem organizacja IAB zapowiedziała, że chce dostarczyć wydawcom narzędzia do wykrywania czytelników stosujących Adblocka.

"Spapraliśmy"


Działania wydawców są zrozumiałe, ale nawet oni zaczynają przyznawać, że blokowanie reklam jest zrozumiałe. W pewnym momencie reklamy przestały być dodatkiem do treści. Stały się irytującym rozpraszaczem albo wręcz czymś, co utrudnia zapoznanie się z właściwą treścią. Narzędzia do blokowania reklam są darmowe i coraz prostsze w użyciu, więc czemu tutaj się dziwić?

Wczoraj wiceprezes IAB Scott Cunningham odniósł się do tej sytuacji w artykule na stronie IAB. W tym tekście dwa razy pada wyznanie: "we messed up" (spapraliśmy). Cunningham przyznaje, że branża reklamy internetowej nie przejmowała się takimi rzeczami jak użytkownicy, ich urządzenia, ich cierpliwość. Reklamy dosłownie spowolniły internet, stały się wysysaczem baterii w urządzeniach. Popularność Adblocka to cena za ignorancję.

LEAN uleczy sytuację?


Technologiczne laboratorium IAB (IAB Tech Lab) ma zamiar rozwiązać problem z brakiem odpowiedzialności po stronie dostawców reklam. W tym celu uruchomiono program LEAN, który ma prowadzić do wypracowania standardu reklam lekkich, szyfrowanych i mało inwazyjnych.

IAB uważa, że standard ten powinien być opracowany przez organizacje non-profit, w której będą się udzielać różne podmioty.

Reklamy LEAN nie mają zastąpić obecnie obowiązujących standardów reklamy, ale mają stanowić nową opcję dla marketerów, dostawców treści oraz konsumentów. IAB chce się skupić na rozwiązaniu takich problemów jak kierowanie reklamy do konsumenta przed zakupem, a nie już nie po zakupie. Trzeba też ustalić jakie powinno być natężenie reklam na pojedynczej stronie.

Samo wypracowanie standardu nie będzie łatwe, biorąc pod uwagę podzielony rynek, różne technologie dostępu do treści, różne ekrany itd. Ostatecznie jednak wszystko ma się sprowadzać do świadomego wyboru reklamodawców i wydawców. Będą oni udostępniać "pełne reklamy", reklamy LEAN albo po prostu zaczną pobierać opłaty za dostęp.

Skąd my to znamy?


Na marginesie warto zauważyć, że IAB proponuje coś, co już wcześniej proponowała firma Eyeo stojąca za Adblockiem Plus. W ubiegłym roku Adblock Plus ogłosił manifest znośnych reklam. Inicjatywa została przygotowana wspólnie z kilkoma organizacjami m.in. Redditem oraz PageFair. Niestety nie zyskała sympatii wydawców. Teoretycznie witryny serwsujące znośne reklamy mogą trafić na białą listę. Firma Eyeo ma płatne usługi ułatwiające trafienie na tę listę. Niektórzy wydawcy uważają to za rodzaj szantażu - zapłać nam, to Cię odblokujemy.

Rozwiązanie opracowane przez IAB może mieć tę przewagę, że będzie pochodziło od branży reklamowej, zatem przez tę branże może być lepiej odbierane. Pytanie brzmi, czy w przyszłości dałoby się namówić twórców adblockerów do współpracy w związku z odblokowaniem reklam LEAN?

Adblockery popularniejsze, także mobilnie


Obecnie o adblockerach można powiedzieć jedno. Są coraz popularzniejsze. Z raportu PageFair wynika, że liczba internautów blokujących reklamy urosła o 41% w ciągu ostatniego roku. Należy się spodziewać, że coraz popularniejsze będzie blokowanie reklam także na urządzeniach mobilnych. Z testów New York Timesa wynika, że w przypadku niektórych stron użytkownik może zaoszczędzić nawet... kilkadziesiąt sekund przy ładowaniu strony, jeśli oczywiście włączy blokowanie. Szczegóły w tekście pt. Mobilne adblockery: Szybsze ładowanie stron, lecz nieznaczna oszczędność baterii.

[Marcin Maj]