Federalna ława przysięgłych w Kalifornii orzekła, że Samsung Electronics naruszył dwa patenty Apple związane z oprogramowaniem smartfonów i tabletów.

Samsung ma wypłacić Apple może jeszcze ulec zmianie, gdyż prawnicy firmyz Cupertino doczekali się błędu związanego z patentem nr 172, gdzie w kwocie odszkodowania nie uwzględniono smartfonu Galaxy S2. Trwająca ponad miesiąc rozprawa doczekała się finału. Ława przysięgłych zdecydowała, że koreański gigant za naruszenie patentów musi wypłacić firmie z Cupertino 119,6 miliona dolarów. To znacznie mniej niż żądało Apple. Co nie zmienia faktu, że jest to nadal duża kwota pieniędzy. Natomiast firma z Cupertino za naruszenie jednego patentu musi wypłacić Koreańczykom 158,4 tysięcy dolarów.

Zwycięstwo jest jednak pyrrusowe - sąd oddalił roszczenia Apple w przypadku dwóch innych patentów oraz zasądził odszkodowanie kilkunastokrotnie mniejsze niż chcieli tego producenci iPpadów i iPhone'ów.

Według firmy z Cuperino Samsung miał wykorzystać takie rozwiązania jak automatyczny korektor pisowni, przeszukiwarka zawartości smartfonu, mechanizm odblokowywania za pomocą przesunięcia kcikuka po ekranie itd. Prawnicy Apple chcieli, aby Samsung zapłacił firmie 2,2 miliarda dolarów w formie odszkodowania. Ława przysięgłych orzekła jednak, że koreańska spółka zapłaci firmie z Cupertino jedynie 119,6 miliona dolarów. Co więcej, sąd orzekł, że w jednym przypadku to Apple naruszył patent Samsunga. Jednak w tym przypadku odszkodowanie będzie symboliczne i wyniesie zaledwie 158 tys. dolarów. Samsung ze swej strony chciał 6 milionów dolarów za rzekomo bezprawne wykorzystanie przez Apple patentów dotyczących zapisu wideo i przekazu telekonferencji.