Canalys twierdzi, że w trzech ostatnich miesiącach 2014 roku do klientów na całym świecie trafiło 67 milionów tabletów - o 12% mniej niż w 2013. Nieco inaczej sprawę przedstawiają badania przeprowadzone przez IDC - 76,1 miliona w porównaniu z 78,6 miliona w 2013 roku wciąż oznacza jednak spadek. Warto zwrócić uwagę na to, że podobna sytuacja miała ostatni raz miejsce w... 2010 roku!

Winą za zastój na rynku analitycy obarczają głównie rosnącą popularność dużych smartfonów. W ostatnim sezonie świątecznym tak zwane phablety stanowiły 13% wszystkich sprzedanych smartfonów. Największym powodzeniem cieszyły się Samsung Galaxy Note 4 oraz iPhone 6 Plus, które otrzymały bardo duże wsparcie medialne i były reklamowane jako prawdziwie rewolucyjne i nader wygodne urządzenia. Konsumenci decydowali się na zakup dużego smartfona ponieważ wierzyli, że zapewni im on komfort i funkcjonalność podobną do małego tabletu. Odwrót od siedmiocalowych tabletów widać też w statystykach - jeszcze na początku zeszłego roku stanowiły one aż 66% wszystkich sprzedanych, a w ostatnim kwartale już tylko połowę.

Drugą przyczyną słabego sezonu gwiazdkowego tabletów jest fakt, że rynek został już po prostu chwilowo nasycony. Mało kto inwestuje w nowy model każdego roku, a przed Bożym Narodzeniem 2013 popyt na te urządzenia był rekordowy.

Zarówno z raportu IDC, jak i Canalys wynika, że najwięcej powodów do zmartwień mają Apple i Samsung. Co prawda firmy te nadal przewodzą w światowych rankingach sprzedaży, ale ich udziały w rynku spadają na korzyść mniejszych producentów. Jedynym z topowych koncernów, który cieszył się w ostatnim kwartale wynikami lepszymi niż w 2013 roku było Lenovo.

Pomimo rozczarowującego czwartego kwartału, całościowa sprzedaż tabletów w 2014 roku wzrosła o ponad 4% w porównaniu z 2013 i wyniosła niemal 230 milionów egzemplarzy.