Gigant kontynuuje tradycję chrzczenia kolejnych odsłon swego systemu na cześć różnych słodkości. W przypadku zaprezentowanego kilka miesięcy temu Androida M spekulowano na temat nazw takich jak M&M's czy Milky Way. Okazało się jednak, że Google znów nie weszło w porozumienie z żadnym z producentów łakoci i nowy Android znany będzie po prostu jako Marshmallow, czyli słodka pianka.

O wiele ciekawiej prezentuje się fakt, że Marshmallow został oznaczony numerem 6.0. W historii systemu tak duże przeskoki w numeracji pomiędzy sukcesywnymi wersjami Androida wiązały się zawsze z ogromną liczbą dzielących je zmian. Z Androidem 4 mieliśmy przecież do czynienia przez ponad trzy lata, a na "piątkę" zasłużył dopiero rewolucyjny między innymi pod względem stylistyki Lollipop. Tym razem wizualna strona OS-a nie przyniesie nam przełomu. Doczekamy się za to wielu interesujących funkcjonalności.

Naszym zdaniem najciekawiej zapowiadają się zmiany wprowadzone w uprawnieniach aplikacji. W Marshmallow zapytają nas one o pozwolenie na poszczególne działania dopiero za pierwszym razem, gdy będą próbowały je wykonać. O tym, czy danemu narzędziu na pewno potrzebny jest dostęp do naszej tożsamości, wiadomości czy mikrofonu zadecydujemy więc sami w odpowiedniej chwili, co da nam zdecydowanie lepszą kontrolę nad prywatnością.

Zmianami na smartfonowym rynku zaowocuje też z pewnością wsparcie dla czytników linii papilarnych. Do tej pory widzieliśmy takie sensory głównie w droższych telefonach dużych producentów, ponieważ musieli oni sami programować ich obsługę. Teraz dostęp do odpowiednich narzędzi uzyska każdy, a poza tym implementacja w czystej wersji Androida pozwoli nam nie tylko na odblokowywanie ekranu odciskiem palca, ale też logowanie do wielu aplikacji. Kolejne nowości to wygodniejszy w obsłudze i bardziej rozbudowany asystent Google Now, obsługa USB typu C, usprawniony system oszczędzania energii oraz płatności mobilne Android Pay.

Smartfonami, które staną się wizytówką Androida Marshmallow będą dwa nowe Nexusy od firm LG (5,2-calowy) i Huawei (5,7-calowy). Podobnie jak sam system, zapewne pojawią się one na rynku jesienią.