Firma Keurig stworzyła ekspresy do kawy, które pozwalały na stosowanie jedynie oryginalnych wkładów z kawą. To było istne DRM, które - jak się okazało - bardzo negatywnie wpłynęło na sprzedaż nowych ekspresów i wyniki finansowe firmy.
Firma Keurig nie jest bardzo znana na polskim rynku, zatem warto ją przedstawić. Firma ta w latach 90-tych ubiegłego wieku stworzyła system parzenia kawy bazujący na specjalnych ekspresach i wkładach (tzw. K-cups). Użytkownik musi tylko włożyć wkład do ekspresu, a urządzenie przelewa wodę pod ciśnieniem do naczynia. Zaletą tego systemu jest mniejsza ilość czynności jakie trzeba wykonać przy obsłudze i konserwacji urządzenia.

Patenty na projekt wkładu K-Cup wygasły w roku 2012. To oczywiście sprawiło, że na rynku pojawiły się zamienniki dla oryginalnych wkładów (podobnie jak istnieją zamienniki do tuszów do drukarek). Firma Keurig nie chciała utracić przychodów ze sprzedaży wkładów, zatem w roku 2014 wprowadziła ekspresy w wersji 2.0, które posiadają coś w rodzaju DRM. Specjalna kamera w ekspresie sprawdza, czy wkład ma specjalny znacznik. Jeśli nie, urządzenie nie zadziała.

Odkrycie: Ludzie nie chcą ekspresów z DRM


Keurig ogłosiła swoje wyniki finansowe za ostatni kwartał 2014 roku. Był to pierwszy cały kwartał, w którym sprzedawano urządzenia w wersji 2.0 z DRM. Okazało się, że sprzedaż ekspresów i akcesoriów spadła o 18%, a sprzedaż samych ekspresów o 12%. Wyniki finansowe firmy oczywiście nie były oszołamiające.

Szef firmy Brian Kelley na spotkaniu z inwestorami przyznał, że urządzenia 2.0 nie sprzedawały się tak jak planowano w okresie przedświątecznym. Kelley wspomniał, że miało to związek z obawami konsumentów o to, czy będą mogli nadal pić swoją ulubioną kawę.

Zapewne nie bez znaczenia były recenzje urządzeń 2.0. Same ekspresy, większe od poprzedników, bardzo ludziom odpowiadały. Niestety zebrały mnóstwo negatywnych opinii związanych właśnie z systemem DRM. Ludzie wręcz narzekali na to, że chcieliby dobrze ocenić te urządzenia, ale DRM wszystko zepsuł. Inna rzecz, że w internecie pojawiły się filmy i artykuły o tym jak hakować ekspresy. Sytuacja ta ujawniła dwie naczelne wady systemów DRM - utrudnianie życia konsumentowi i jednoczesną niedoskonałość blokady.

Wolność lepsza od dobranej temperatury?


Żyjemy w świecie, w którym nawet kuweta dla kota może mieć DRM. W tym kontekście DRM w ekspresie nie powinno nas dziwić. Z drugiej strony producent nie powinien się dziwić, jeśli ludzie nie chcą kupować urządzeń z DRM. Takie blokady wielokrotnie dawały efekt odwrotny od zamierzonego i to było do przewidzenia w przypadku urządzeń Keurig.

Oczywiście firma Kerurig przekonuje, że DRM jest dobry. Podobno dzięki skanowaniu kubka ekspres może optymalnie dobrać temperaturę do rodzaju kawy. Ludzie chyba w to nie wierzą, skoro na YouTube znajdujemy filmy takie jak ten.

[Marcin Maj]