Smartfony z ekranami o przekątnych 5,5-cala lub większych nie cieszyły się do tej pory popularnością w Stanach Zjednoczonych. Teraz trendy zaczynają się odwracać.

Nie dość, że flagowe modele telefonów rosną z generacji na generację, to za coraz większy segment rynku odpowiadają tak zwane phablety. Jak dotąd moda na te urządzenia raczej omijała USA - Amerykanie zdecydowanie preferowali sprzęt, który łatwiej mieści się w kieszeni.

W końcu mieszkańcy Stanów otworzyli się jednak na duże wyświetlacze, a prowodyrem zmian była premiera iPhone'a 6 Plus. Jak wynika z raportu firmy Kentar Worldpanel, jeszcze w pierwszym kwartale minionego roku phablety stanowiły zaledwie 6% wszystkich smartfonów sprzedanych w USA. Od stycznia do marca 2015 w tej samej statystyce udało im się natomiast uzyskać aż 21%. Prawdziwym przebojem okazał się być iPhone 6 Plus, na którego decydowała się niemal połowa (44%) osób kupujących duże telefony.

Być może część Amerykanów pałała niechęcią nie tyle do samych gabarytów phabletów, co do urządzeń producentów innych niż Apple. Jak widać fakt, że firma z Cupertino zaprezentowała iPhone'a w wersji Plus tak późno, wcale nie zaszkodził jej w zgarnięciu największego kawałka tortu. Kentar Worldpanel nie dzieli się wynikami sprzedaży innych modeli, ale przypuszczamy, że głównym konkurentem 5,5-calowego iPhone'a w Stanach Zjednoczonych jest Samsung Galaxy Note 4.

Raport ukazuje też jednak kilka innych interesujących danych - pozycja flagowców Apple umacnia się w Chinach i na pięciu największych rynkach europejskich. Na początku tego roku w Europie zmniejszyły się natomiast udziały Androida - system Google'a był zainstalowany na 68,4% wszystkich zakupionych smartfonów. Oczywiście Android nadal zdecydowanie dominuje w świecie urządzeń mobilnych i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić.