Tesla Motors, najbardziej innowacyjny producent aut, udostępnia swoje patenty dla wszystkich. Elon Musk podjął taką decyzję, stwierdzając, że dziś patenty po prostu nie mają sensu.

Słowo "innowacyjność" jest dziś bardzo lubiane, ale jego znaczenie jest bardzo szerokie. Dla jednych innowacją będzie prawdziwie nowatorska technologia, odkrycie naukowe lub jakiś przełom w myśleniu. Są i tacy, którzy za "innowacje" uznają prostokątny kształt z zaokrąglonymi rogami.

Wczoraj coś naprawdę nowatorskiego ogłosił Elon Musk, jeden z najbardziej obiecujących inżynierów XXI wieku i założyciel firmy Tesla Motors, która produkuje wysokiej klasy samochody elektryczne.

Elon Musk: "Nasze patenty należą do was"


Elon Musk ogłosił na blogu Tesla Motors, że wszystkie patenty tej firmy są dostępne dla wszystkich, w duchu open source. Tesla deklaruje, że nie uruchomi sporu patentowego przeciwko komukolwiek, kto chce użyć technologii firmy w dobrej wierze.
W świecie technologicznym jest wielu krytyków patentów i nie trzeba im tłumaczyć, dlaczego Musk zdecydował się na taki krok.

- Jeśli oczyszczamy drogę do tworzenia zniewalających aut elektrycznych, ale kładziemy za sobą miny własności intelektualnej w celu hamowania innych, działamy w sposób sprzeciwiający się temu celowi - stwierdził Elon Musk.

Musk zaznaczył też, że twórcy Tesla Motors zakładali, że inne firmy motoryzacyjne będą próbować kopiować ich technologię. Okazało się to pomyłką, bo samochody elektryczne u innych producentów wciąż stanowią mniej niż 1% ogólnej sprzedaży. Musk zrozumiał, że obecnie główną konkurencją Tesli nie jest ten 1% samochodów, ale pozostałe auta na tradycyjne paliwa. Pokonanie tej konkurencji wymaga upowszechniania technologii.

Postęp kryje się w otwartości


Czy Musk ma rację? Osobiście uważam, że tak. Musk rezygnuje z kontroli nad technologią na rzecz rozwoju całego ekosystemu. To się zazwyczaj opłaca i chodzi tutaj nie tylko o patenty, ale o ogólnie pojętą otwartość.

Dobrym przykładem opłacalnej otwartości jest firma... Apple. Największym jej osiągnięciem jest iPhone. Może nie jest on bardzo otwarty, ale Apple jednak dopuściła tworzenie aplikacji na iPhone'a przez deweloperów "z firm trzecich". Początkowo Steve Jobs był temu przeciwny, chcąc zachować 100% kontroli nad aplikacjami. Gdyby Jobs nie dał się przekonać do tej odrobiny otwartości, dziś nikt by się nie zachwycał jakimś jabłkowym smartfonem.

Czy można powiedzieć, że Tesla Motors utraciła jakieś zasoby, oddając swoje patenty? Tak naprawdę firma nie straciła nic, tylko otworzyła pewien potencjał dla innych graczy. Zyskać mogą na tym wszyscy, więc Tesla również.

Nie jest to pierwszy raz, gdy jakaś firma rezygnuje z pozywania za patenty. W roku 2013 Google zapowiedziała, że nie użyje patentów przeciwko open source. Jeszcze wcześniej Twitter deklarował, że nie użyje patentów" ofensywnie". Powiedzmy jednak szczerze, że ani Google, ani Twitter nie zdecydowały się na takie posunięcie jak Tesla Motors. Jest to posunięcie prawdziwie nowatorskie, choć nie wymagało wielkiej technologii. Najtrudniej jest zmieniać zastane ludzkie myślenie o pewnych sprawach.

[Marcin Maj]