Facebook rozmawia z wydawcami o przechowywaniu ich artykułów na swoich stronach - podaje New York Times. Powinno to ułatwić dostęp do newsów i umożliwić wydawcom zarabianie, ale czy w dłuższej perspektywie wydawcom się to opłaci?

Nikt nie wątpi, że Facebook jest dla wydawców ważnym źródłem ruchu, ale czy mógłby stać się czymś więcej?

New York Times podaje, że społecznościowy gigant rozmawia z kilkoma wydawcami o tym, aby umieszczać na Facebooku ich treści zamiast samych linków. Według ludzi zbliżonych do sprawy wydawcy zainteresowani taką współpracą to m.in. New York Times, BuzzFeed oraz National Geographic.

Facebook chce, byś szybko dostał newsa


Dlaczego Facebook chciałby przechowywać treści? Oczywiście w tym przypadku gigant przytrzymuje użytkowników na swoich stronach. Ponadto korzystanie z newsów na Facebooku mogłoby być wygodniejsze. Obecnie, jeśli klikniemy w link, otworzenie strony w przeglądarce może zająć nawet 8 sekund. Przechowywanie treści na Facebooku mogłoby znacznie skrócić ten czas. New York Times podaje, że Facebook rozważa też inne techniczne sposoby na szybsze dostarczanie treści (zob. New York Times, Facebook May Host News Sites' Content).

Pytanie brzmi, co mieliby z tego wydawcy? Oczywiście Facebook mógłby im zaoferować jakieś pieniądze z reklam wyświetlanych przy treści. Tylko czy to nie za mało? Wydawcy będą musieli zrezygnować z kliknięć w reklamy na swoich stronach. Ponadto mogą być pozbawieni części informacji o swoich czytelnikach. Dużo zależy od tego, jakie narzędzia analizy zostaną udostępnione przez Facebooka.

New York Times wspomina o tym, że propozycja przechowywania treści przez Facebooka została chłodno przyjęta przez brytyjskiego Guardiana. Stoi on na stanowisku, że wydawcy powinni się zjednoczyć i wspólnie wymusić na Faceooku korzystne dla nich zasady, np. utrzymanie kontroli nad reklamą niezależnie od tego, gdzie przechowywana jest treść.

Wydawcy oddadzą kontrolę?


Wydaje się, że pierwsi wydawcy uczestniczący w programie mogliby do pewnego stopnia zyskać. Ich treści ładowałyby się szybciej. Być może byłyby lepiej promowane na Facebooku. Pojawia się jednak pytanie, czy w dłuższej perspektywie czasowej te korzyści by nie zniknęły.

Dawno temu dla firm opłacalna była sama obecność na Facebooku. Gdy jednak Facebook stał się większy i potężniejszy, zaczął decydować, czyje treści są ważne. W ubiegłym roku pojawiły się narzekania firm na zasięg wpisów na Facebooku. Stało się jasne, że za większy zasięg trzeba płacić. Firmy, które inwestowały w obecność na Facebooku, najpierw pomogły budować markę społecznościowego giganta. Teraz te same firmy stały się petentami żebrzącymi o uwagę licznych użytkowników Facebooka.

Facebook nie jest jedyną firmą, która chciałaby przechowywać treści wydawców i podawać je na własnych stronach, być może w lepszej formie. Podobne ambicje mają dostawcy personalizowanych magazynów, takich jak Flipboard. Facebook ma jednak szczególną pozycję negocjacyjną. Ten serwis ma 1,4 mld użytkowników, a jego algorytmy decydują o tym, jaka informacja zostanie dostrzeżona przez setki milionów ludzi dziennie. Czy sam potencjał Facebooka może skłonić wydawców do porzucenia tradycyjnych metod rozprowadzania treści, w których to oni je kontrolują, a także swoją markę, odbiorców i reklamy? Czy jeśli do tego dojdzie, wydawcy będą przychylniej patrzeć na takie inicjatywy, jak Flipboard?

[Marcin Maj]

Firma ProLine aktywnie uczestniczy w portalach społecznościowych. Zapraszamy do kontaktów przez kanały socialmedia: