Użytkownicy przeglądarki Chrome nie mogą już instalować dowolnych rozszerzeń. Od tej pory dostępne są jedynie aplikacje zatwierdzone przez Google.

To, co od dawna zapowiadano, stało się w końcu faktem. Od kilkunastu godzin zwykli użytkownicy nie mogą już instalować w Google Chrome rozszerzeń oraz usprawnień, które pobrano spoza Chrome Web Store - specjalnego, podpiętego do konta sklepu, na którym znajdziemy jedynie zatwierdzone przez Google aplikacje. Pierwsze komunikaty na ten temat pojawiły się już w roku 2013, ale na ostateczne posunięcie w tej kwestii zdecydowano się dopiero teraz. Obecnie zmiana dotyczy jedynie użytkowników systemu Windows, ale od czerwca obejmie także zwolenników Maców. Co to oznacza? Jeżeli któreś z rozszerzeń nie znajdzie się na sklepowej liście, nie będziemy w stanie normalnie jej zainstalować. Opcja wciąż jest dostępna w tak zwanym "developer mode", ale jego obsługa wymaga odpowiedniej wiedzy.

Google oczywiście odniosło się do całej sytuacji. W oficjalnych wytłumaczeniach przedstawiciele giganta z Mountain View przyznali, że w swojej decyzji kierowali się chęcią zwiększenia bezpieczeństwa użytkowników. Pobieranie niesprawdzonych rozszerzeń może zaszkodzić integralności przeglądarki oraz znajdującym się na komputerze danym - podobne ryzyko nie istnieje (lub jest minimalne) w chwili, w której aplikacja najpierw musi przejść weryfikację. Co ciekawe, linuksowa wersja przeglądarki prawdopodobnie nie zostanie wyposażona w podobne obostrzenia.