Microsoft nie ma szczęścia do piratów. Na świecie istnieje wiele milionów komputerów, które pracują w oparciu o nielegalne oprogramowanie. W Polsce jest to także bardzo duży problem, o czym wspominaliśmy wam jakiś czas temu.

Co jednak ciekawe, gigant z Redmond doskonale zdaje sobie z tego sprawę i rejestruje adresy IP z urządzeń, na których przeprowadzana jest podejrzana liczba aktywacji. Dobrym przykładem jest tutaj pewna tajemnicza osoba będąca użytkownikiem amerykańskiej sieci Verizon. Okazało się, że z numeru IP 74.111.202.30 dokonano wiele setek aktywacji oprogramowania Microsoftu. Jak nietrudno się domyślić, nie było to legalne oprogramowanie i sprawa skończyła się w sądzie.

Pirat będzie musiał bronić się w sądzie, ale jest mało prawdopodobne, że uda mu się oczyścić z zarzutów. Microsoft żąda od niego nie tylko zwrotu kosztów dystrybuowanego oprogramowania, ale także kosztów sądowych i na pokrycie biegłych.

Microsoft przyznał, że rzeczywiście monitoruje adresy IP urządzeń, gdzie dokonywana jest aktywacja i gdy tylko zauważyć coś podejrzanego, to rozpoczyna działania. Co ciekawe, powyższy przypadek nie jest pierwszym. W zeszłym roku podobne oskarżenia wysunięto przeciwko jednemu z użytkowników sieci AT&T.