Sieci 5G to na dzień dzisiejszy z pewnością bardziej melodia przyszłości niż wizja nadchodzących tygodni czy miesięcy, jednak temat ten już od jakiegoś czasu rozpala wyobraźnie zainteresowanych. Nadzieje te podsycane są coraz to nowymi opowieściami specjalistów tłumaczących nam jak będzie wyglądał świat z internetem nowej generacji - a wyglądać ma świetnie!

Szczególnym zainteresowaniem temat ten obdarzył Intel. Brian Krzanich po przejęciu obowiązków CEO Intela w 2013 obiecał sobie i nam, że nie pozwoli marce ponownie przespać "the next big thing", nawiązując do technologii mobilnych. Kolejnym milowym krokiem w rozwoju technologii ma być według szefa Intela internet rzeczy, a co za tym idzie następca dzisiejszej sieci LTE - 5G. Eksperci tymi dwoma znakami obiecują nam największą platformę komputerową ludzkości.

Nowa technologia komercyjnie zadebiutuje najprawdopodobniej w 2020 roku. Przez 4 lata, które dzielą nas od tego momentu może się zmienić całkiem sporo. Na ten moment pewne jest jedno - zadaniem sieci 5G nie będzie jedynie obsługa komputerów, tabletów i smartphone'ów. 50 miliardów urządzeń podłączonych do sieci - tym hasłem Intel wprowadza nas w zagadnienie nowej generacji internetu.

Dwie podstawowe ścieżki rozwoju komunikacji to w tym przypadku zasięg i prędkość. Jeśli mówimy o tym pierwszym - internet 5G ma być jak powietrze. Wyobraźcie sobie bowiem co by było, gdyby autonomiczny samochód nagle stracił połączenie z siecią - do takiej sytuacji inżynierowie dopuścić najzwyczajniej w świecie nie mogą. A to jedynie najprostszy przykład, bo do internetu w przyszłości ma zostać podłączona cała masa urządzeń - od ubrań po domy.

Co ciekawsze, urządzenia te mają łączyć się z internetem automatycznie i w sposób oczywisty. Oznacza to, że za kilka lat będziemy śmiali się z włączania i wyłączania transmisji danych w telefonach, czy parowania ze sobą urządzeń ubieralnych. A to faktycznie zapowiada swego rodzaju rewolucję.