Czy tani chiński produkt może zrobić na ludziach wrażenie? Tak, jeśli jest to smartfon OnePlus One. Relacja ceny do osiągów robi w tym przypadku duże wrażenie.

Obserwatorzy rynku mobilnego nie od dziś wiedzą, że w przypadku tabletów i smartfonów ogromne znaczenie ma cena. Osiągi techniczne nie są oceniane dziś bardzo surowo. Nabywcom zazwyczaj wystarczą takie osiągi, które oni sami uznają za "przyzwoite". Oczywiście idealny byłby smartfon, którego dane techniczne robią wrażenia, ale nie kosztem dużej ceny.
Właśnie takim urządzeniem jest zaprezentowany dziś OnePlus One, mało znanej chińskiej firmy OnePlus. Jego cena zaczyna się od 299 dolarów za wersję 16 GB, ale raczej nie da się znaleźć w tej kategorii cenowej urządzenia, które miałoby równie dobre osiągi.

Pogromca idealny?


OnePlus One posiada czterordzeniowy procesor Snapdragon 801 2,5GHz, 3 GB RAM, ekran 5,5 cala (1920x1080), aparat 13 MP z tyłu i 5 MP z przodu, baterię 3100 mAh. Jest żyroskop, czujnik światła i kompas.

Jeśli chodzi o opcje łączności, jest LTE, NFC, dwuzakresowe Wi-Fi, Bluetooth 4.1. Jest GPS ze wsparciem dla GLONASS.

Urządzenie prezentuje się nieźle. Waży tylko 162 gramy. Jego wymiary to 152.9x75.9x8.9 mm. Zastosowany w nim system operacyjny to CyanogenMod 11S bazujący na Androidzie.

Jakieś wady?


Prasa pisze dziś wiele dobrego o tym produkcie. Zarówno w prasie polskiej jak i zagranicznej nazywany jest "zabójcą Nexusa", "smartfonem idealnym" albo "pogromcą flagowców". Czytając te wszystkie laurki wiele osób zada sobie pytanie, czy to urządzenie nie ma wad? Czy gdzieś nie ma haczyka?

W tym urządzeniu bateria jest niewymienna, co nie wszyscy lubią. Można też narzekać na brak gniazda microSD, choć to też jest raczej kwestia gustu. Wielu internautów powie, że na papierze każdy smartfon wygląda dobrze, natomiast prawdziwa jakość tego urządzenia ujawni się "w praniu".

Prawda musi być gdzieś pośrodku. Z jednej strony prawdą jest, że specyfikacja techniczna to nie wszystko. Z drugiej strony taka specyfikacja może być wyzwaniem dla innych producentów. Odrobina świeżej krwi na rynku zawsze się przyda, nawet jeśli ostatecznie nie dokona wielkiej rewolucji.

Gdzie? Za ile?


Warto jeszcze wspomnieć o dostępności telefonu. Na razie nic nie wiadomo o premierze w Polsce. Urządzenie ma się pojawić w Austrii, Belgii, Kanadzie, Dani, Finlandii, Francji, Niemczech, Hong Kongu, Włoszech, Holandii, Portugalii, Hiszpanii, Szwecji, na Tajwanie, w UK i USA.

Początkowo sprzedaż telefonu będzie oparta na zaproszeniach, a więc producent chce utrudnić nabycie go, by przekonać wszystkich o elitarności produktu. Już udało się zbudować dużo szumu wokół tego telefonu. Przekonamy się co będzie dalej.

[Marcin Maj]