Wygląda na to, że nie zastosował się on do nakazu wykasowania dwóch seriali, które znalazły się na jego serwerach. Potwierdziła to ponowna kontrola. Teraz serwisowi grozi blokada konkretnych stron, które zawierają odcinki sporne serialu, jednak dla części użytkowników YouTube może zniknąć całkowicie.

Amerykański serwis YouTube ma czas jedynie do poniedziałku, 27 lipca, by odpowiedzieć rosyjskiemu urzędowi nadzorującemu firmy telekomunikacyjne w sprawie naruszeń praw autorskich. Chodzi o seriale telewizyjne wyprodukowane przez TNT-Teleset. Sprawa wróciła po tym, jak w kwietniu YouTube rzekomo wykasował ze swoich serwerów sporne odcinki, które zostały tam umieszczone bez zgody posiadacza praw autorskich.

Okazuje się jednak, że w serwisie nadal jest około 140 linków prowadzących do spornych dwóch seriali, co wyszło na jaw przy okazji kontroli przeprowadzanej przez wspomniany urząd. Nie są to nowo wgrane treści, a te same, o których już YouTube był informowany. Rosyjski urząd wszczął już procedurę blokady stron zawierających odcinki należące do TNT-Teleset - informuje serwis TorrentFreak.

Urząd ostrzegł, że przez to, jaki jest mechanizm wprowadzania blokady przez dostawców internetu, niektórzy internauci mogą całkowicie stracić dostęp do YouTube'a. Wyraził też zdziwienie brakiem odpowiedzi od amerykańskiego serwisu. Wcześniej nigdy nie było z tym problemu. A zegar tymczasem tyka.

Ustawa chroniąca prawa autorskie w Rosji weszła w życie 1 sierpnia 2013. Początkowo obejmowała swoim zasięgiem tylko filmy. Jednak pod koniec listopada zeszłego roku prawo zostało rozszerzone na wszystkie chronione materiały za wyjątkiem zdjęć.

[Michał Chudziński]