To, co rzuca się w oczy przez ostatnie miesiące jeśli spojrzymy na firmę Microsoft to fakt, że firma z pewnością lubi się chwalić. Tym razem mowa o przeglądarce Edge, która pomimo zapewnień o niezawodności ze strony twórców, zastąpiła Internet Explorer w roli narzędzia do pobierania innych, konkurencyjnych przeglądarek internetowych...

Jakiś czas temu przedstawiciele giganta z Redmond zapewniali, że ich przeglądarka wyróżnia się na tle konkurencji energooszczędnością, zapewniając urządzeniom mobilnym dłuższy czas pracy na akumulatorze podczas jej użytkowania. Wszystko byłoby świetnie gdyby nie fakt, że opublikowane przez Microsoft wyniki podważono i okazało się, że energooszczędność nie do końca wygląda tak, jak powinna. Tym razem więc twórcy postanowili przyciągnąć użytkowników inną zaletą.

Jak się okazuje, Microsoft Edge jest jedyną dostępną na rynku przeglądarką, zdolną do wyświetlania materiałów w usłudze Netflix w rozdzielczości 1080p. Maksymalna rozdzielczość oferowana przez konkurencyjne oprogramowania wynosi w tym czasie 720p.

O co chodzi? Dlaczego inne serwisy streamujące pliki video bez problemów radzą sobie z wyższymi detalami? Warto podkreślić, że większość przeglądarek wyświetlając przykładowo treści z YouTube jest w stanie zagwarantować użytkownikom nawet rozdzielczość 4K i to przy płynności 60 klatek na sekundę. Zdaje się więc, że Netflix celowo zablokował dla tych programów wyższe rozdzielczości.

Popularność przeglądarki Edge osiąga w tej chwili mniej niż 5% użytkowników...