Tabletki z drukarki są na razie w fazie projektowania, ale nietrudno się domyślić, że dzięki nim możliwa będzie zmiana sposobu leczenia różnych chorób, począwszy od padaczki, na migrenach skończywszy. Naukowcy jak dotąd byli w stanie stworzyć różne kształty opartych na proszku tabletek, tak jak wytworzyli też kapsułki, które były łatwe do połknięcia przez np. dzieci.

Najświeższe doniesienia z tego pola to prace badaczy z Uniwersytetu Wake Forest w Karolinie Północnej. Naukowcy z tej placówki opracowali algorytm komputerowy, który obliczał dawki według danych klinicznych pacjentów, a następnie tworzył pliki gotowe do użytku w drukarce 3D i na tej podstawie tworzono tabletki.

Dlaczego to takie ważne? Pigułki kupowane w listkach mają pewną konkretną dawkę substancji aktywnej, np. 10 mg. Jeśli pacjent potrzebuje 5 mg per dawka, musi tabletkę przekroić. Te zaś, które nie mają charakterystycznej podziałki na środku, nie mają też równomiernie rozłożonej dawki leku. Przy drukowaniu ten problem odpada, gdyż dawki są projektowane ad hoc dla danego pacjenta i z idealnie taką dawką leku, jakiej potrzebuje. Przełom to zatem kwestia większej dokładności w projektowaniu leków.

Mało tego - zwykłe pigułki są przeznaczone dla każdego, przy założeniu, że przeczyta ulotkę na temat efektów ubocznych u różnych grup ludzi oraz ewentualne problemy przy niewydolności niektórych narządów. Tabletki tworzone w drukarce 3D mają tę zaletę, że algorytm, który je projektuje, bierze pod uwagę takie dane kliniczne, jak np. stan wątroby, wydolność nerek, rasę, płeć czy wagę pacjenta.

Ta, jak to nazwano, metoda farmakogenetyczna pozwala zatem na dobieranie leków pod kątem danego pacjenta. Tym samym minimalizuje się prawdopodobieństwo zaszkodzenia skomplikowanym lekiem, który owszem, pomaga na ciśnienie, ale zaszkodzi na wątrobę.

Naukowcy z Wake Forest przeprowadzili już pierwsze testy pod kątem dokładności i zmienności leków przy użyciu pięciu różnych dawek. Uzyskali wysoką powtarzalność, przy czym odchylenia od normy to 3-5 mg przy dawkach 124-373 mg. Różnice zaś w wydrukach były rzędu 0,5-0,6%, a więc, według Min Pu, kardiologa i profesora z Wake Forest, drukowanie tabletek można uznać za eksperyment zakończony sukcesem.

Te testy są oczywiście dopiero pierwszymi z wielu, ale już dają nadzieję na ogromną zmianę w farmakoterapii. W zasadzie jedynymi przeszkodami czy problemami z drukiem tabletek jest to, że za jeśli za pomocą drukarki można stworzyć dowolną pigułkę, nietrudno się domyślić, że narkobiznes ruszy z kopyta. W dodatku nawet jeśli wyeliminujemy ludzki czynnik, maszyny też bywają zawodne. W związku z świeżym jeszcze powrotem 3D do nauki, technologia ta nie ma zbyt wielu regulacji prawnych. Czas więc pokaże, czy za kilkanaście lat w aptece będziemy czekali nie na mieszany przez laborantów roztwór, a szybki wydruk.