Popularyzację smartfonów, tabletów i odtwarzaczy MP3 zawdzięczamy właśnie Apple. Między innymi z tego powodu, do koncernu przylgnęła łatka postępowości. Rzecz jasna, duży udział w takim postrzeganiu Apple ma sama filozofia przedstawiania przez firmę swych działań oraz konsekwentne kreowanie przez nią innowacyjnego wizerunku. Być może marketing ma jeszcze większy udział w wizerunku Apple niż sądzimy niż sądzimy, ponieważ tak naprawdę koncern przeznacza wyjątkowo mały procent swych przychodów na tak zwany research & developement, czyli opracowywanie świeżych technologii i prowadzenie badań rozwojowych.

Przyjęło się, że największe firmy z Doliny Krzemowej inwestują w rozwój i rewolucyjne rozwiązania przynajmniej 10% swych przychodów. Apple z kolei przeznacza na ten cel tylko 3,5%. W przypadku Google wartość ta wynosi 15%, Facebooka 21%, a Qualcomma aż 22%. Co prawda w kwestii wysokości wydatków, Apple z 8,15 miliarda dolarów rocznie wypada lepiej od imperium Marka Zuckerberga i tylko niewiele słabiej od Google, ale w porównaniu do wysokości przychodów, wysokość inwestycji może wywoływać zdziwienie.

Na sprawę zwrócił uwagę serwis agencji prasowej Bloomberg: - Firma właściwie drukuje pieniądze. Przeprowadza mało własnych badań, bo zawsze znajdzie się mnóstwo dostarczycieli z Chin, którzy sprzedadzą Apple swoje technologie. Ostatnie wydatki w reasearch & developement przeznaczano prawdopodobnie na Apple Watcha, projekty takie jak tajemniczy Apple Car, oraz przede wszystkim na produkcję nowych procesorów mobilnych - tłumaczy redaktor Bloomberg.

Według niego, inni producenci walczą o dostarczanie aparatów fotograficznych i innych podzespołów do sprzętu Apple, dzięki czemu firma z Cupertino może sprytnie kierować ich wydatkami na rozwój, a oszczędzać na wydatkach wewnętrznych. Przypuszczeń i wytłumaczeń jest wiele, jednak nie ulega wątpliwości, że strategia Apple jest na tle innych wiodących marek świata technologii wyjątkowo oryginalna.