Okazuje się, że użytkownicy urządzeń z iOS i Androidem są narażeni na podsłuchiwanie i wykradanie danych w trakcie odwiedzania odpowiednio spreparowanych stron. Wynika to z prawa amerykańskiego z końcówki lat 90-tych, które nie zezwalało firmom na eksport urządzeń niespełniających jakości szyfrowania.

Problem stał się powszechny z powodu korzystania ze starszego, 512-bitowego szyfrowania. Obecnie standardem jest 1024-bitowe szyfrowanie. Jeden z ekspertów do spraw bezpieczeństwa powiedział, że pierwsze rozwiązanie jest jak zombie z lat 90-tych.

Apple już przygotowuje stosowną poprawkę dla przeglądarki Safari, która rozwiąże problem. Google Chrome nie jest podane na dziurę, ale domyślna przeglądarka z Androida już tak. Google przygotowuje patch, ale o jego implementacji i tak zdecydują sami producenci urządzeń. Firma z Mountain View nie będzie mogła na nich tego wymusić.