Spotify przyznaje, że czasem nie może zidentyfikować twórcy, któremu trzeba wypłacić pieniądze. Muzyk David Lowery uważa, że serwis w ten sposób świadomie narusza prawa autorskie i powinien za to zapłacić.

Muzyczna usługa Spotify stała się celem pozwu związanego z prawami autorskimi. Muzyk David Lowery (lider grup Cracker oraz Camper Van Beethoven) pozwał Spotify w związku z nieodprowadzaniem wynagrodzeń za niektóre odtwarzane piosenki. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.

Pozew Lowery'ego opiera się na tym, że Spotify oferował dostęp do jego piosenek, ale najwyraźniej nie odprowadził opłat za dużą liczbę piosenek. Jak wiadomo, amerykańskie prawo autorskie przewiduje kosmiczne odszkodowania za naruszenie praw autorskich. Mogą one być liczone w tysiącach dolarów za każdą piosenkę. Lowery uważa, że Spotify powinna zapłacić nawet 150 mln dolarów (zob. New York Times, David Lowery Sues Spotify for Copyright Infringement).

Lowery chce, żeby jego pozew miał charakter pozwu zbiorowego. Będzie starał się dowieść, że Spotify działało w sposób z bezprawny z pełną tego świadomością. Rzeczywistość może być bardziej skomplikowana. Spotify ma świadomość, że może pomijać niektórych artystów, a jednak nie musi to być działanie w pełni zamierzone.

Spotify: Są problemy z identyfikowaniem twórców


- Zobowiązujemy się wypłacać twórcom piosenek i wydawcom każdy grosz - mówił przedstawiciel Spotify Jonathan Prince w oświadczeniu cytowanym m.in. przez BillBoard - Niestety szczególnie w Stanach Zjednoczonych dane do potwierdzenia odpowiednich posiadaczy praw autorskich są często niedostępne, błędne lub niekompletne. Kiedy nie ma pewności co do posiadacza praw, odkładamy opłaty jakie posiadamy do czasu potwierdzenia tożsamości artystów. Współpracujemy z National Music Publishers Association by znaleźć najlepsze wyjścia i poprawnie wypłacić odłożone wynagrodzenia, i inwestujemy w zasoby i techniczne ekspertyzy by zbudować kompleksowy system administrowania rozwiązujący ten problem na dobre - dodał Prince

Tak więc Spotify przyznaje, iż w pewnym sensie działa podobnie jak organizacje zbiorowego zarządzania typu ZAiKS. Spotify zbiera pieniądze w imieniu twórców, choć nie zawsze wie komu je wypłacić. W pozwie Lowery'ego odnotowano ten fakt, ale przy okazji postawiono interesującą tezę. Skoro Spotify odtwarza piosenki nieznanych twórców, czy nie jest to wyrządzanie krzywdy tym twórcom?

Moglibyśmy sformułować pytanie inaczej. Czy podmiot rynkowy taki jak Spotify powinien działać podobnie jak OZZ?

Lowery chce, aby jego pozew potraktowano jak pozew zbiorowy. Możliwe, że dołączą do niego kolejni artyści, którym Spotify nie wypłaca wynagrodzeń. Pozew zbiorowy w USA uznawany jest za bardziej skuteczny (w przeciwieństwie do Polski, gdzie pozew zbiorowy to bardziej ślamazarna opcja).

Spotify, artyści i podział wynagrodzeń


Pozew przeciwko Spotify może być czymś więcej niż sporem o prawa autorskie. Obecnie obserwujemy kształtowanie się nowych modeli dystrybucji muzyki i jednocześnie nowych modeli wynagradzania. Niektórzy twórcy sądzą, że te nowe modele zarabiania (jak streaming) mogą ich zredukować do roli tańszej siły roboczej, na której zarabiają wydawcy i pośrednicy tacy jak Spotify.

W ubiegłym roku Spotify chwaliła się wypłaceniem 3 mld dolarów tantiem. To dużo, ale mówimy o usłudze mającej ponad 75 milionów użytkowników, z czego 20 milionów płaci. Z wypłaconych tantiem tylko część trafia do artystów. Z danych ujawnionych przez francuską organizację SNEP wynika, że wydawcy biorą 73% przychodów ze Spotify, do autorów trafia 15%, wykonawcy dostają 11%.

Problem był poruszany również przez polskich artystów. Do listopadzie 2014 roku narzekano, że Spotify nie przekazał ZAiKS-owi żadnych pieniędzy należnych z tytułu wynagrodzeń autorskich. ZAiKS tłumaczył wówczas, że artyści dostają faktycznie tylko 3% wypłaconych kwot.

Głośno było o zagranicznych muzykach krytykujących Spotify. Thom Yorke, lider zespołu Radiohead, już w roku 2013 wycofał swoją muzykę ze Spotify. Potem Taylor Swift objawiła się jako przeciwniczka Spotify i do dziś jest uważana za symbol takiego oporu.

W stronę płatnego streamingu


Wydawcy muzyczni są bardziej niż artyści zadowoleni ze streamingu. Oni jednak chcieliby ograniczenia bezpłatnego streamingu, również w postaci YouTube. Prawdopodobnie w roku 2016 będziemy obserwowali naciski na wprowadzanie płatnych usług i jednocześnie walkę o zwiększenie odpowiedzialności pośredników internetowych, aby wymusić na nich szybkie usuwanie naruszeń. Z pewnością będzie ciekawie.

Na koniec dodajmy, że Spotify nie jest po raz pierwszy pozwana za prawa autorskie. Była już pozwana za... playlisty użytkowników, ale ten nowy pozew z pewnością trzeba traktować o wiele poważniej.

[Marcin Maj]