Jeszcze tylko oficjalna weryfikacja i będzie jasne, czy 136 godzin 3 minuty i 30 sekund zostaną uznane za nowy rekord Guinnessa w ciągłym graniu w grę komputerową. Tyle czasu przed monitorem spędził Hubert Blejch z Koszalina.
Goście tegorocznych targów Poznań Game Arena, wraz z internautami śledzącymi specjalne kanały, mieli okazję obserwować niecodzienny widok - próbę bicia rekordu w ciągłym graniu w grę komputerową. Śmiałek, Hubert Blejch, gracz w życiu i w pracy - tester gier i zapalony gracz od szóstego roku życia - miał do pokonania 135 godzin 15 minut i 10 sekund. Tyle czasu dotychczasowy rekordzista, Australijczyk Okan Kay, spędził dwa lata temu na grze w Call of Duty. Polak wybrał grę Sniper Elite III: Afrika w trybie multiplayer. Wcielił się w rolę snajpera podczas II wojny światowej.

"Ciągłe" granie nie oznaczało regulaminowego przykucia do stanowiska. Po każdej godzinie gry Blejch miał prawo do 10 minut przerwy, które mógł kumulować. Ponieważ od lipca przygotowywał się do tej szalonej rozgrywki, przystosował swój organizm do 20-minutowych drzemek i z nich podczas gry korzystał.

Nie zmienia to faktu, że chłopak tłukł w klawiaturę blisko sześć dni i sześć nocy. Zaczął 24 października pod okiem sześcioosobowego zespołu - koordynatora i stewardów, czuwających nad regulaminowym przebiegiem wydarzenia oraz ratowników medycznych.

Lekarze trzy razy dziennie sprawdzali stan zdrowia gracza. Jak zdradza Michał Jedliński, jeden z koordynatorów, Blejch celował w 150-godzinne granie, ale kryzysowe dwie ostatnie noce skłoniły go do skrócenia tego czasu.

Hubert Blejch podjął próbę pobicia rekordu nie tylko dlatego, że mógł. Przyświecał mu szlachetny - i związany z grami - cel. Chciał zebrać wśród graczy fundusze na... konsole do gier, które trafiłyby do szpitali dziecięcych. Udało mu się zgromadzić 2400 euro, które zostaną przekazane polskiej fundacji RAK-OFF i organizacji charytatywnej Child's Play.

Media już donoszą o "pobiciu rekordu". Jednak wynik Polaka wymaga jeszcze oficjalnego uznania. Do londyńskiej siedziby Księgi Rekordów Guinnessa należy wysłać dokumentację - zeznania świadków i stewardów, materiał wideo i wykonywane co minutę zdjęcia. Dopiero po jej uznaniu wynik zostanie ogłoszony jako oficjalny.

[Joanna Ryńska]