W zeszłym tygodniu serwery Pokemon GO zostały zaatakowane przez grupę hackerów identyfikujących się jako PoodleCorp. Najwyraźniej jednak nie będzie to jedyna tego typu sytuacja, ponieważ grupa zapowiedziała już, że wkrótce przeprowadzi kolejne ataki DDoS. Tym razem jednak hackerzy postanowili dać twórcom czas na przygotowanie się.

Atak DDoS polega na zablokowanie serwera poprzez jego przeciążenie. Jak twierdzą członkowie grupy PoodleCorp, dysponują oni botnetem składającym się z około 600 tys. urządzeń, co powinno pozwolić na bezproblemowe przeciążenie infrastruktury Nintendo. Warto podkreślić, że i bez tego serwery obsługujące Pokemon GO napotykają kłopoty z obsługą ruchu graczy. Jeśli więc Niantic i Nintendo nie poprawią stanu swoich serwerów, atak nie powinien okazać się dużym wyzwaniem.

Jak przyznają sami członkowie PoodleCorp, ich działania nie są umotywowane żadną ideologią - najwyraźniej grupa szuka rozgłosu, a zaatakowanie serwerów gry będącej obecnie fenomenem popularności jest chyba najlepszą okazją do jego zdobycia.