Kiedyś HBO szczyciła się tym, że Gra o tron jest popularna wśród piratów. Teraz firma zaczęła wysyłać ostrzeżenia do udostępniających na torrentach, ale to wciąż jest tzw. miękkie podejście.

Dwa tygodnie temu wyciekły pierwsze cztery odcinki nowego sezonu "Gry o tron". Nie spodobało się to firmie HBO, która chciała zadbać o jednoczesną premierę w 170 krajach. W tym miejscu warto przypomnieć, że przedstawiciele HBO cenili sobie popularność serialu wśród piratów. Michael Lombardo stwierdził, że piractwo to "rodzaj komplementu". Jeff Bawkes, szef Time Warnera (właściciela HBO), nazwał piractwo czymś "lepszym niż nagroda Emmy".

HBO może łatwiej znosić udostępnianie starych odcinków, ale "psucie premiery" to już poważniejsza sprawa. HBO postanowiło tym razem interweniować. W internecie znajdziemy informację o tym, że osoby udostępniające najnowsze odcinki przez BitTorrenta otrzymują e-maile z ostrzeżeniami. Te ostrzeżenia są przesyłane przez dostawców internetu (ISP) do osób, które mogły dokonywać udostępnień.

Internauci dostają ostrzeżenia


Przykład wiadomości, jaką otrzymują internauci możemy znaleźć w serwisie Reddit. HBO stwierdza w tej wiadomości, że dystrybuowanie treści HBO wymaga pisemnego pozwolenia, a naruszenie tej zasady może być złamaniem prawa autorskiego, a także postanowień umów międzynarodowych. HBO wzywa do zaprzestania takiego działania, ale dość grzecznie prosi o współpracę i nie straszy żadnymi poważnymi konsekwencjami.

"Miękkie" kanadyjskie prawo


Aby właściwie ocenić działania HBO trzeba wziąć pod uwagę, że wiadomości zostały rozesłane do internautów w Kanadzie. To ma znaczenie, bo z początkiem tego roku Kanada wprowadziła miękkie rozwiązanie antypirackie do swojego prawa (tzw. "notice-and-notice"). Polega ono na tym, że posiadacze praw autorskich są uprawnieni do zawiadamiania dostawców internetu (ISP) o zidentyfikowanych naruszeniach dokonanych przez abonentów. ISP są zobowiązani do przesyłania powiadomień do abonentów. Przesłanie ostrzeżenia do abonenta nie wiąże się z żadną karą. Dane osobowe abonenta nie są ujawniane posiadaczowi praw autorskich.

HBO najwyraźniej skorzystała z systemu "notice-and-notice". Oczywiście to nie wyklucza dochodzenia swoich praw na inne sposoby. HBO mogłaby się domagać ujawnienia informacji o abonentach i mogłaby ich pozywać, ale na chwilę obecną nic na to nie wskazuje. Po prostu firma skorzystała ze specyficznego rozwiązania antypirackiego oferowanego przez kanadyjskie prawo i mającego na celu edukowanie czy też ostrzeganie użytkowników internetu.

Warto mieć na uwadze, że o samej akcji rozsyłania powiadomień zrobiło się głośno, co z kolei robi większy szum wokół "Gry o tron". Nie można wykluczyć, że HBO całkiem świadomie korzysta z powiadomień by zwrócić uwagę na popularność serialu wśród piratów.

Jeśli chodzi o miękkie kanadyjskie prawo to w tym przypadku działa ono tak jak powinno. Ludzie dostają ostrzeżenie i nic więcej. Niestety zdarzało się już, że to samo prawo było nadużywane w celu przesyłania wezwań do zapłaty okraszonych bezzasadnymi groźbami. Za nadużyciami stała firma Righstcorp uważana na całym świecie za wzorcowy przykład działań z zakresu copyright trollingu.

[Marcin Maj]