Opłata reprograficzna jest nakładana na produkty, które mogą posłużyć do kopiowania legalnie pozyskanych materiałów objętych prawami autorskimi, na przykład muzyki czy filmów. Ma ona rekompensować straty ponoszone przez twórców w związku z powielaniem ich dzieł. Mimo iż wielu z nas o tym nie wie, już teraz płacimy pośrednio autorom kupując na przykład karty pamięci czy papier do drukarek. Przedstawiciele Organizacji Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi (m.in ZAiKS) postulują wprowadzenie opłaty reprograficznej także na smartfony i tablety.

Według raportu Instytutu Badań nad Gospodarką, takie rozwiązanie byłoby jednak tragiczne w skutkach dla konsumentów, a także sklepów i eksporterów urządzeń mobilnych. Ceny tabletów i smartfonów na naszym rynku wzrosłyby nawet o 8% w przypadku tańszych modeli i nieco mniej jeśli chodzi o droższe. Przedstawmy to bardziej obrazowo - tania Lumia 535 nie kosztowałaby już 450 zł, tylko około 486 złotych. Opłatę na rzecz twórców musieliby wnosić także eksporterzy, więc produkty polskich firm sprzedawane poza granicami kraju nie byłyby już tak atrakcyjne cenowo. Ucierpieliby również sprzedawcy:

- Także importerzy smartfonów i tabletów zmuszeni będą podnieść ceny urządzeń sprowadzanych na rynek polski - mówi dr Bohdan Wyżnikiewicz, autor raportu. - Wprowadzenie takiej opłaty spowoduje przesunięcie popytu z rynku krajowego do sklepów i hurtowni zagranicznych, które ze względu na niższe ceny staną się bardziej konkurencyjne w stosunku do polskich sprzedawców - dodaje.

Przedstawiciele producentów smartfonów i tabletów chcą rzecz jasna uniknąć wprowadzenia opłaty. Argumentują, że posiadacze sprzętu mobilnego korzystają głównie ze strumieniowania (np. Spotify, YouTube), a co za tym idzie nie kopiują dzieł. Związek producentów i importerów zaczął nawet prowadzić kampanię skierowaną przeciwko ZAiKS nazwaną "Nie płacę za pałace". Pod petycją, którą znajdziemy na stronie akcji podpisało się już kilkanaście tysięcy osób. Producenci domagają się w niej m.in. odejścia od pomysłu dodatkowych opłat za smartfony i tablety.

Na razie nie wiemy jak skończy się cała sprawa. W przypadku wprowadzenia opłaty najwięcej zyskają zapewne nawet nie twórcy, ale zagraniczne sklepy i ludzie sprowadzający sprzęt poza oficjalnymi kanałami dystrybucji. A zwykłym konsumentom będzie po prostu gorzej.