Aktualizacja trasy przelotu w czasie rzeczywistym i wymiana informacji pogodowych - to tylko dwa wymiary dronów, jakimi chce posługiwać się Amazon do dostarczania klientom zamówień.

Amerykańska firma od dłuższego czasu mówi o dronach jako kolejnym sposobie dostarczania towarów klientom. Latające urządzenia byłyby niezależne od ruchu ulicznego, a także w dużej mierze od ukształtowania terenu. Powinno to przyspieszyć dostawy, a tym samym podwyższyć poziom zadowolenia klientów. To z kolei może się przełożyć na wzrost sprzedaży. Na przeszkodzie stoi jednak kilka problemów, głównie dotyczących bezpieczeństwa. Już teraz przestrzeń powietrzna jest zapchana samolotami, gdy dojdą drony, ruch będzie jeszcze większy. Nie mówiąc już o bezpieczeństwie w miastach naszpikowanych drapaczami chmur.

Te sprawy wciąż czekają na rozwiązanie, inna z kolei jest o krok bliżej - Urząd Patentowy Stanów Zjednoczonych opublikował pod koniec kwietnia wniosek patentowy Amazona dotyczący sposobu dostarczania produktów za pośrednictwem dronów. Ten został złożony jednak pod koniec września zeszłego roku, dopiero teraz ujrzał światło dzienne, gdyż Urząd dopuścił go do rozpatrzenia.

W jaki sposób drony Amazonu mają więc działać? Miejsce dostarczenia ma być wyznaczane przez użytkownika, może być nim jego dom, miejsce pracy, jak również miejsca, z których większa liczba klientów może odebrać swoje zamówienia. Jest także możliwość, by lokalizacja klienta ustalana była na bieżąco, np. z pomocą systemu GPS, w który wyposażone są smartfony czy tablety. Na tej podstawie dron wyliczy i poda również spodziewany czas dostawy.

Drony też na bieżąco mają analizować warunki meteorologiczne tak z własnych czujników, jak i otrzymywane od innych dronów. Dzięki temu będą mogły na bieżąco korygować trasę przelotu, a także aktualizować spodziewany czas dostawy paczek. Cały proces wyznaczania trasy dostawy ma się odbywać bezpośrednio w każdym urządzeniu, z pomocą informacji otrzymanych tak z centrum zarządzania, jak i od innych dronów. Gdy paczka zostanie dostarczona we wskazane miejsce, dron wyśle klientowi powiadomienie.

Przyznanie patentu Amazonowi chwilę jeszcze potrwa, podobnie, jak przekonanie Federalnej Agencji Ruchu Powietrznego Stanów Zjednoczonych do tego, by dopuścić drony do szerokiego komercyjnego wykorzystania, z czym ona, póki co, zwleka. To sprawia także, że projekty badawcze i rozwojowe w tym zakresie realizowane są poza Stanami Zjednoczonymi, głównie w Wielkiej Brytanii. Amazon przeprowadził do tej pory testy w Kanadzie. W samych Stanach Zjednoczonych drony nie mogą latać wyżej niż na wysokości 122 metrów i cały czas muszą znajdować się w zasięgu wzroku pilota.

[Michał Chudziński]