Ostatnimi czasy w mediach głośno robi się wokół amerykańskich instytucji rządowych, które zgłaszają coraz to nowe roszczenia w kwestiach inwigilacji cyberprzestrzeni. Na przestrzeni ostatnich miesięcy informowaliśmy o udanym złamaniu zabezpieczeń iPhone'a zamachowcy z San Bernardino. Teraz jednak FBI chce otrzymać nieograniczony dostęp do przeglądarek internetowych każdego Amerykanina.

FBI rości sobie prawa do wglądu w informacje o tym kto i jak długo spędza czas na konkretnych domenach. Nie byłaby to więc dokładna historia, jaką znamy, a jedynie jej zarys. Nietrudno jednak domyślić się, że koncepcja ta nie przypadła do gustu internautów.

Swój sprzeciw zgłasza także coraz więcej firm z branży IT, które starają się przedstawiać w ten sposób stanowiska swoje oraz swoich klientów. Wśród nich znajdują się giganci tacy jak Google, Facebook czy Yahoo. Firmy połączyły swoje siły z kilkoma organizacjami pozarządowymi kierując w stronę rządu USA list otwarty. Argumentuje się w nim, iż nielimitowany dostęp do historii przeglądarek obywateli jest ogromnym naruszeniem prywatności i pozwoli na nieograniczoną inwigilację Amerykanów bez konkretnego powodu. Autorzy zaznaczają też, że obecne prawo, które wymaga zgody sądy na dostęp do tego rodzaju informacji jest w pełni wystarczające i odpowiednie pod względem etycznym.

Warto zauważyć, że w ciągu ostatniej dekady FBI aż 300 tysięcy razy wystosowało do organów sądowych prośby o wgląd do danych osobistych.