Prowadzisz stronę na domenie regionalnej? Sprawdź czy jej pozycje nie doznały nagłego spadku. Całkiem możliwe, że dziś lub wczoraj wylądowały daleko poza pierwszą setką wyników.

Problem dotknął nie tylko typowych stron spamowych lub agresywnie linkowanych przez pozycjonerów, ale też zupełnie zwyczajnych i niepozycjonowanych witryn. Sprawa dotyczy głównie domen .poznan.pl, .gda.pl, .gliwice.pl, czy .wroc.pl. Czy coś je łączy? Przede wszystkim to, że zarządza nimi nie NASK, a poszczególne uczelnie (Politechnika Poznańska, Gdańska, Śląska, czy Wrocławska).

Nie jest to pierwszy raz, gdy Google masowo nakłada na wyniki wyszukiwania filtry, które osłabiają pozycje stron w domenach regionalnych. Podobna sytuacja, choć na dużo większą skalę, miała miejsce również jesienią 2011. Przyczyną była prawdopodobnie walka z witrynami zawierającymi SEO-spam, których pod adresami tego typu było wtedy naprawdę sporo. Niestety, najwyraźniej pominięto przy tym prosty fakt, że domeny regionalne nie są subdomenami należącymi do jednego właściciela. Po pewnym czasie filtry te zostały w kilku ratach usunięte.

Najwyraźniej obecnie poczyniono nowe podejście do tematu, tym razem oszczędzając te adresy, którymi zarządza NASK, ale zapominając o reszcie. Część poszkodowanych już wróciła do listy wyników (np. serwis PKS Poznań, który przez moment również podlegał odpowiedzialności zbiorowej), jednak zdecydowanie nie wszyscy. Czy i kiedy Google daruje reszcie? Można tylko zgadywać.

Właściciele serwisów WWW osadzonych pod adresami regionalnymi powinni jednak brać pod uwagę, że nawet jeśli im samym się upiekło, to nie wiadomo czy w przyszłości problem nie powtórzy się w większej skali. Z tego też powodu warto rozważyć migrację na domenę krajową lub funkcjonalną. Wyjściem tymczasowym może być tez ustawienie wizytówki Google Maps (dzięki temu nadal widać w wynikach np. Uniwersytet Wrocławski).

[Marcin Opolski]